Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

I jeszcze prośba o przepisy do Marceliny i Katarzyny :)

edytowano listopad 2011 w Kuchnia
Żeby nie było, że smakowała mi tylko kasza Anki :)
Marcelina zaserwowała fenomenalne ciasto dyniowe, które co prawda nie wyglądało na bardzo zdrowe (było zbyt smaczne) ale raz na jakiś czas można zaszaleć, no nie? A Katarzyna przywiozła rogaliki, na które od razu się rzuciłam (i moje dzieci też) i o których ze zdziwieniem dowiedziałam się, że są bezglutenowe i w ogóle generalnie wszystko bez. Jak to możliwe, że były takie dobre, nie wiem i w związku z tym też proszę o przepis :)

Jak widzicie forumowe spotkania są bardzo inspirujące jeśli chodzi o kulinarny repertuar!

Komentarz

  • Pff, jak niezdrowe, jak zdrowe? :cool:
    4 jajka
    niepełna szklanka cukru
    1 i 1/3 szklanki oleju
    1 i 1/2 szklanki mąki orkiszowej
    2 łyżeczki proszku do pieczenia
    1 łyżeczka sody
    1 łyżka cynamonu
    1 szklanka startej na drobnych oczkach surowej dyni lub marchewki.

    Miksujemy jajka z cukrem na puszystą masę, dodajemy olej - miksujemy, mąkę z proszkiem i sodą - miksujemy, cynamon i dynię - miksujemy.

    Piecze się długo - ponad godzinę, rzekłabym godzinę dwadzieścia, w 170 stopniach. Nie otwierać w trakcie, bo klapnie, jak to moje wczorajsze.
  • Marchewkowe będzie bardziej puszyste, dyniowe bardziej mokre.
  • Ale fajnie :bigsmile:
    Właśnie miałam się rozglądać gdzieś za przepisem na ciasto dyniowe, bo dyni ci u mnie dostatek :cool:
    Dziękuję za podzielenie się przepisem :kissing:
  • Oczywiście zwykła mąka też może być, albo pszenna pełnoziarnista itp.
  • No dobra, jutro wyciągam z garażu kolejną Katarzynową dynię i robię to ciasto :)
  • @Marcelina, w temacie dyniowym. Mój mąż wczoraj przyniósł dynię Katarzyny (to była ostatnia zagarażowana, reszta siedzi w piwnicy) z informacją, że prosi ona o szybkie przetworzenie (dynia, nie Katarzyna). Jest dosyć duża. Przedziabałam na pół z myślą, że zrobię z niej kluchy. Po upieczeniu większej połowy (bo koślawo mi wyszło) doszłam do wniosku, że nie przejemy tych 1000 klusków i tą drugą połowę bym chętnie Ci przywiozła jutro na Garncarską, jeżeli reflektujesz oczywiście. Mąż łaskawie mi dziś zezwolił na wybranie się na 10 na mszę do bractwa i nawet zaproponował, że się młodą zajmie w tym czasie, a sam do Józefowa na 15 pojedzie :bigsmile:
    Ad rem: co Ty na to?
  • @ Marcelina,pozwoliłam sobie zmolestować Cię privem w sprawie tej dyni.

    edit: lit
  • @Wanda - niestety, ja piekę zwykle bez przepisów. Co mi wyjdzie to jest. To były krucho-drożdżowe rogaliki (bezpszenne, bezglutenowe, bezmleczne, bezjajeczne i ogólnie bez :wink:) z nadzieniem orzechowym inspirowanym rogalami marcińskimi.
  • To się nazywa geniusz kulinarny, ech. Poziom do którego dojdę może za jakieś 40 lat, jak dożyję!
  • @Wanda - nie kpij ze mnie, dobra kobieto... To nie geniusz kulinarny, tylko pewien rodzaj skłonności do podejmowania ryzyka. Wyjdzie albo nie wyjdzie. Mam komfort ot tyle, że moje dzieci zjedzą bez względu na to, czy wyjdzie :wink:
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.