Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Pierwsza bryka dla pierworodnej z okazji urodzin

edytowano kwiecień 2012 w Ogólna
Naszła mnie myśl, że jako ojciec powinienem pomyśleć o bryce dla córki z okazji jej urodzin.

Jako, że jest za młoda na konie mechaniczne, będzie to bryka na ludzie (strasznie nieefektywny napęd - 85% energii zamienia się na ciepło).

W związku z tym (i nie tylko tym) wobec bryki są następujące wymagania (kolejność ma znaczenie):
- pompowane koła, które wytrzymają przejazd Doliną Kościeliską (swoją drogą, czy z 2-miesięcznym dzieckiem można ruszyć wyżej, np. w chuście?)
- żadnych gondol na pół przedpokoju (w ogóle nie chcemy: skoro usiądzie za kierownicą - w jej mniemaniu - będzie pewnie listopad-grudzień, więc da radę bez gondoli); preferujemy jakieś rozwiązania pośrednie: coś rozkładane na płasko i dodatkowo fotelik samochodowy,
- po złożeniu musi się komponować z bagażnikiem citroena c3 (czyli hatchback),
- i żeby była różowa.

Moje serce zdobył ten model:
http://www.bobowozki.com.pl/product_info.php?products_id=2659&amp;<osCsid>

Kieszeń dopomina się tego:
http://allegro.pl/polska-spacerowka-od-0-3-lat-speed-nowosc-2012-i2211424178.html

I coś dla wyznawców "złotego środka":
http://www.bobowozki.com.pl/product_info.php?products_id=1066

Jestem w stanie wydać więcej, skoro ma to sens. Phil&teds jest perspektywiczną z tą dopinką dla starszego dziecka, ale nie wiem, czy jest aż tyle lepszy od tych tańszych.


«1

Komentarz

  • My dostaliśmy wózek podobny do tego pierwszego (jogger firmy babytrend). Jest nieco prostszy. Niestety nie rozkłada się całkiem na płasko, więc na początek mieliśmy pożyczony tradycyjny wózek głęboki. Jakoś nie byłam przekonana do wożenia jej zbyt długo w foteliku.
    Od kiedy córka siedzi, używamy joggera. Ma trzy dość duże pompowane koła. Jeździmy nim w różnym terenie. Ogólnie jesteśmy z niego zadowoleni. Byliśmy z nim w tatrzańskich dolinach, ale na drogach kamienistych nie bardzo się sprawdzał. Wyżej chodziliśmy z nosidłem. Zabieramy go w mniejsze góry na szersze ścieżki. Na wąskich lub pochyłych drogach (mam na myśli odchylenia na boki) wózki trójkołowe przechylają się często, trzeba wtedy włożyć trochę siły w utrzymanie ich.
    Zwykle też mieliśmy ze sobą chustę, a potem nosidło ergonomiczne. Przydawały się, gdy córka nie chciała jechać w wózku lub droga na to chwilami nie pozwalała, wtedy np. ja niosłam córkę, a mąż wózek.
    Z dwumiesięcznym dzieckiem nie byliśmy w górach i nie wiem, czy wybrałabym się w Tatry poza doliny.
  • Pierwszy ok, drugi ma fatalne łączenie koła z ramą- plastik, ja nie wierzę, że po spacerze po Kościeliskiej to się nie złamie...
    A trzeci się nie rozkłada na płask a niemowlaka cały czas w foteliku wozić to niebałdzo...

    Mnie się sprawdził tylko mutsy, ale gdybym miała go kupić teraz, kupiłabym bez gondoli. On ma rewelacyjny fotelik samochodowy, który się rozkłada na płasko, ma okrycie na nogi i daszek. U nas to była rewelacja- sprawdził się w zimie i w lecie. Tylko niestety z tego fotelika dziecko wyrasta tak około 4-5 miesięcy, więc tym bardziej nie opłaca się gondoli kupować.

  • A mnie jakoś nie przekonują wózki na trzech kołach...
    My jesteśmy wierni firmie Peg Perego, mają świetny serwis. W sprawie wózka trudno coś doradzać nie wiedząc, gdzie mieszkacie (w sensie: czy w mieście, czy w lesie jak my) i jak będziecie wózka używać (czy często wozić samochodem, czy raczej po asfalcie czy po wertepach etc).
    O Phil&Teds słyszałam, ze są zaskakująco kiepsko wykończone jak na tak wysoką cenę - że np. niektórych częsci tapicerki nie da się zdjąć, a szybko się brudzą.
  • Obejrzalam c3 na zdjeciach i nie bardzo wierze, ze Ci którykolwiek z tych wozków  wejdzie do bagaznika. Zanim cos w koncu kupicie poprzymierzaj te modele na zywo - ja dokladnie wymierzylam swoj bagaznik, poprzegladalam pod tym kątem oferte wózkowa i wyszlo mi, ze wchodzi tylko Graco Mirage :( i jeszcze jeden wozek po odpieciu kólek. Oczywisci inna sytuacja bo mam jeszcze mniejszy bagaznik a dziecko juz roczne.
  • (swoją drogą, czy z 2-miesięcznym dzieckiem można ruszyć wyżej, np. w chuście?)


    To zależy, każde niemowlę jest inne. Każdy poród jest inny, i takaż rekonwalescencja po nim. Ja z drugą córką, jak miała 2 m-ce, jeździłam na spacery po górach. Szłam z nią w chuście, ona sobie ssała pierś (ale karmienie w chuście porządnie opanowałam dopiero przy drugim dziecku - choć są tacy, co umieją od razu) i było bardzo fajnie. Ale przy jakichś trudniejszych zejściach/wejściach super łatwo nie jest, bo dziecko przymocowane z przodu zmienia środek ciężkości, nieco ogranicza widoczność itd. Więc ostre podejścia mogą być wręcz niebezpieczne. Do tego dochodzi jeszcze temat przewijania, na super stromym szlaku może to być nie lada wyczyn. Ale takie bardziej luźne łażenie poza asfaltem jest jak najbardziej wykonalne :)
  • Odradzam 3 koła. Piszę to z perspektywy osoby, która dała się na trójkołowy wózek namówić i bardzo tego żałuje. Z pakowaniem do bagażnika wózka z pompowanymi kołami będzie bardzo ciężko. Chyba, że zamierzasz za każdym razem demontować koła od ramy i rozkładać wszystko na części pierwsze. Ale to bardzo upierdliwe jest.
  • Nasz wózek ma dużo większe tylne koła niż ten pierwszy model i po złożeniu mieści się do bagażnika Toyoty Corolli (liftback). Oczywiście, gdy jedziemy dalej i mamy więcej bagaży, zdejmujemy koła, ale to jest bardzo proste.
    Ja w terenie też wolałabym czterokołowy, byłby stabilniejszy. Nasz trójkołowy ze skrętnym kołem za to bardzo łatwo i lekko się prowadzi w miejscach zatłoczonych. Teraz, gdy córka waży już 15 kg, a troba u dołu wózka jest czymś zapakowana, bardzo cenię sobie to, że nie muszę podnosić przodu wózka w celu skręcenia.
  • Pisze żona :)

    Dzięki za uwagi. Najbardziej przekonują mnie (polecane tutaj) wózki mutsy. Szczególnie ta wersja z fotelikiem rozkładanym na płasko.http://www.wozki-mutsy.pl/index.php?d1=9&d2=2099&d3=-1&d4=0&id=2374&p=0&x=0&p1=0&p2=0&session=CsDdEmvj&k=0&dd=2&pp=1
     Mierzyłam dziś nasze auto i jest szansa, że się zmieści (zostaje kilka cm w zapasie). Mają też fajne opcje dodatkowe, np kierownica dla dziecka.:) Minus taki, że trochę drogie. Co myślicie?
  • my mamy Jedo wózek (dostany) z pompowanymi kołami, który jest bardzo fajny ale wielki i nam się nie mieści do bagażnika :) jeździ na przednim siedzeniu samochodu. Kiedyś, z gondolą jeszcze było albo wózek, albo pies... bo gondola zajmowała tyle miejsca co prawie owczarek niemiecki nawet zastanawialiśmy się czy się któregoś elementu nie pozbyć :-? ale pies jednak został bo wyjęliśmy już spacerówkę.

    Wydaje mi się, że wożenie w foteliku na dłuższą metę nie jest zbyt fajne dla dziecka - Felka nie lubiła siedzieć w foteliku, a nawet teraz aby zasnęła na spacerze, trzeba jej rozkładać zupełnie płasko oparcie spacerówki.

  • Mutsy w porzo. Wpina się fotelik bezpośrednio na koła? To jest kapitalna rzecz, kiedy prosto z samochodu przekładasz śpiące dziecko razem z fotelikiem na koła i jedziesz, poza tym nie musisz wtedy wozić całego osprzętu w bagażniku, tylko samą ramę.

    A w ogóle zapraszam do wątku "nosimy chustę" ;) Nasze trzecie dziecko jechało w wózku ze dwa razy.
  • Widzę, że P&T potaniał przez lata. Niemniej zraża mnie nie tyle cena, co fakt, że to niżej umiejscowione dziecko jest na wysokości średnio dorodnego jamnika i nie mogę odgonić myśli, że nałyka się kurzu i spalin (oraz właśnie np. oparów pozostałości po przejściu czworonogów, bo mało kto po psie sprząta). Możliwe, że to jakaś moja prywatna schiza, niemniej nie zdecydowaliśmy się.
    Z córka czteromiesięczną byliśmy w zimie z Tatrach, nawet nocowaliśmy w schronisku w Morskim Oku. Sprawdzała nam się duża Teutonia z dużymi, sztywnymi kołami (chyba to teraz seria Mistral). Na warunki miejskie był to zdecydowanie zbyt pancerny wózek (wymaga też sporego bagażnika), więc potem sprzedałam (ebayowy kupiec okazał się być Finem i zapewniał, że to najlepszy wózek na jego śniegi) i wymieniłam na model z linii Fun. To był z kolei rewelacyjny all rounder, robił też za solidniejszą spacerówkę (np. w warunkach wiejsko-polnych). Możliwe, że do tego modelu powrócimy, jak będzie pora wybierać coś dla najmłodszego potomka. Fun się ładnie pakował do c4, z c3 nie mam doświadczeń.
    Mutsy też testowałam, ale właśnie Quinny i Mutsy odpadły w zderzeniu z Teutonią. Mutsy miał gorsze parametry i coś gorszego z kołami.
  • Kupujcie wózek mutsy, on ma chyba zdejmowane koła, jak się nie zmieści do bagażnika, można zdjąć
    Ja mam z tej rodziny wózek i koła są zdejmowane, bo te tylne we wózkach mają często szerszy rozstaw

    Ja bym kupiła mutsy, i takjak pisze Marcelina, nosidła wpina się bezpośrednio w stelaż, rewela przy pakowaniu z wózka do samochodu i odwrotnie

    Poza tym, te wózki są bardzo trwałe, mają wysokiej jakości tapicerki, co jest nie bez znaczenia przy kolejnych dzieciach ;)
    Mam wózek z nosidłem, i spacerówką z tej rodziny od 4 lat, i ciągle wszystko wygląda jak nowe
    Czyli kolejne dziecko ma nowy wózek
    Można sobie dobrać zestaw klorowy, inny kolor nosidła, i inny kolor siedziska
    Żeby nie było nudno

    Koła mają bardzo dobre opony

    No, wydatek jest
    Ale rozłóżcie to na 4 dzieci :-)) :-))
  • Jak na rodziców wypasionej jedynaczki przystało, mamy Mutsy, stymże na podwoziu urbanrider.
    Koła zdejmują się w sekundę, materiały są dobrej jakości. Można kupić używany.
    Przyznaję wózek idzie OK przez wiejsko-górsko-leśny teren... ale wolimy chustę!!! ;-)

  • Aha
    I ten różowy kolorto niezbyt moim skromnym zdaniem


    Krzykliwe one bardzo są , znaczy wózki w takim kolorze
  • Ja akurat lubię czarne, grafitowe , szare







    W różu to może chustę :D
  • Albo czerwony kupcie, bardziej uniseks na zaś.
  • eno, z tym różem, to sobie jaja robiłem, wielkanocne pisanki.
  • Najlepsze kolory to połączenie czarnego z czerwonym. Na takim rowerze jeździłem (jeszcze miał napisane na ramie jaguar).

    W sumie ten Mutsy (anagram: Smuty) ma genialną deskorolkę dla starszego dziecka. Podoba mi się.

    No i muszę sprostować: to Kochana Żona oczywiście szukała wózków i je wybierała, choć z mojego pierwszego wpisu mógł ktoś nieopatrznie odczytać, że to ja się tym zajmowałem :)
  • edytowano kwiecień 2012
    Trójkołowe wózki zawsze się mi kojarzą z prowadzeniem taczki. Poza tym widziałam kiedyś jak pewna pani prowadziła taki wynalazek ze starszym dzieckiem (ok.1,5 roku) i malec strasznie się denerwował z jakiegoś powodu. Przy przejściu przez pasy szarpnął się chłopiec dość energicznie i mama straciła równowagę na podjeździe na krawężnik. Niefortunny upadek. Komiczne te wózki.
    Natomiast moja siostra ma wózek Emmaljunga.
    image
    Miałam okazję go prowadzić. Sam się po prostu prowadzi, jest bardzo wygodny i sprawdza się idealnie w terenie. Można dokupić dostawkę dla starszaka i udać się na długi spacer :)
  • A, przypomniało mi się. Mutsy mają jedną jedyną wadę. Strasznie mały kosz pod wózkiem.
    Taki na 4 naleśniki... :D


  • A nam w Mutsym jedno kółeczko odleciało, co się nim regulowało oparcie i licho wzięło cały wózek. Gondola ok, ale spacerówka zablokowana w jednej pozycji. I stoi ten nasz "super"Mutsy w ciemnej piwnicy i płacze pewnie, że go nie używamy. Zraziłam się do tego wózka.
  • Emmaljungi fanką jestem ja :) 
    nasza poczciwa ma już 7 lat, a wciąż w nienagannej kondycji, choc wieeeeeeeele kilometrów przewędrowała z nami. Teraz służy Mikołajowi, a jak urodzi się Nowe, to spróbuję odzyskać przykręcane krzesełko dla starszego dziecka. :)
  • Ja tam chwale sobie Roan Marita.Cena niezbyt wygórowana.Gondola duża pomiesciła i malucha i dwulatkę.Używany już trzeci rok i obyło się bez żadnej awarii.Jedyny minus taki,że jest to duzy wozek.I miesci sie bagażniku kombiaka.
  • @Manna
    Jak masz czterokołowy ze skrętnymi przednimi kołami, to też nie musisz podnosić wózka, tylko nim skręcasz.
  • Tylko zwykle te kółka są dużo mniejsze. Ale oczywiście nie można mieć wszystkiego na raz :)

  • Są, ale w niczym to nie przeszkadza, poza sytuacjami bardzo turystycznymi. Po wiejskich bezdrożach, nawet oblodzonych, po naszych pagórkach i winnicach dawały radę (jest funkcja blokowania tej skrętności). Teraz też się nad podobnym modelem zastanawiam (i nad kompletnym zrezygnowaniem ze spacerówki).
  • Emmaljungi są niezniszczalne. U mnie w parafii była dziewczyna, co w takim wózku woziła trzy dziewczynki "co rok" - najmniejsza leżała w gondoli, starsza siedziała w foteliku montowanym do pałąka, a najstarsza stała na wrotku. I ten jeden wózek to wszystko znosił.
  • Emmaljungi są niezniszczalne. U mnie w parafii była dziewczyna, co w takim wózku woziła trzy dziewczynki "co rok" - najmniejsza leżała w gondoli, starsza siedziała w foteliku montowanym do pałąka, a najstarsza stała na wrotku. I ten jeden wózek to wszystko znosił.
    Też tak jeździliśmy, tylko moje dziewczynki były starsze, a w gondolce synek :)
  • A czy ktoś z Was miał może wózek firmy Chicco? Szukam opinii użytkowników. Jak się sprawdzają? Czy jakość warta ceny?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.