Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Jaką książkę teraz czytacie?

14748495153

Komentarz

  • Bez wątpienia szczególne miejsce w twórczości Jeana Raspaila zajmuje rojalistyczna dylogia Sire – Król zza morza. Fascynująca opowieść o drodze do korony „Burbona hipotetycznego”, kulminująca w urzekająco pięknym opisie koronacji i namaszczenia olejem ze Świętej Ampułki Faramunda II, jak również jej kontynuacja zapadły z pewnością na zawsze w imaginację i serca monarchistów nie tylko francuskich. Dzieła te stawiają przed nami konieczność samookreślenia w dwu ściśle ze sobą związanych kwestiach: jak rozumieć sens monarchii, za którą warto nawet poświęcić życie, i jak być monarchistą w Mieście Ruin? Odpowiedź na pierwsze pytanie jest jasna i zarazem krzepiąca: prawdziwa monarchia musi mieć wymiar duchowy i sakralny, bo ktoś taki jak „świecki król” nie istnieje; monarchia niereligijna jest tylko albo atrapą, albo ponurym despotyzmem kogokolwiek, jakiegoś Stalina, Mao czy Kima. Gorzej jest z drugim pytaniem. W połowie drogi z Bretanii do Reims młody książę Filip Faramund zostaje poddany próbie zwątpienia w sens swojego „szaleńczego przedsięwzięcia”, przywodzącej na myśl kuszenie Jezusa przez szatana, ale jakby à rebours, czyli pokusie wyrzeczenia się monarszego oficjum. Wcielający się na chwilę w tę rolę Monsieur Ixe (Pan Niewiadomy) w pobliżu Paryża prowadzi go nocą na taras widokowy Belvédère, wznoszący się 1000 metrów nad doliną, w której jarzy się niepoliczalną ilością świateł megalopolis i zwraca się do niego tymi słowami:

    To dobre obserwatorium świata, który nie jest pańskim światem, i o którym mam panu coś do powiedzenia. W promieniu trzydziestu kilometrów od miejsca, w którym jesteśmy, żyje dziewiętnaście milionów ludzi. Tu nikt pana nie zna, Najjaśniejszy Panie. Ani jedne drzwi nie otworzą się przed panem. Nikt nie poda panu nawet szklanki wody. (…) Minęła już północ, Wasza Wysokość. O tej porze, gdy dzieci już usnęły i nie czuwają nad dorosłymi, w tych mieszkaniach – których jest tutaj około miliona dwustu tysięcy (…) – ludzie brudzą sobie dusze przed telewizorami. Brudzą się filmami, które ich poniżają, a które zostały zamówione, zagrane, sfilmowane, wyprodukowane, rozreklamowane i rozpowszechnione przez nędzników na moich usługach. Te same obrazy, w tej samej chwili zbiorowo przykuwają i łudzą podstępnie miliony spojrzeń. Masa ludzka. Tłum.

    Raspail nie ukrywa, że zwątpienie drąży i jego świadomość, bo przecież „po ludzku” rzecz biorąc, na restaurację monarchii w dzisiejszej, umierającej Francji nie można już liczyć, jest już na to (jak mówił o tym parokrotnie w wywiadach dla prasy) za późno, bo Francuzi nie są już ani rojalistami, ani katolikami, więc królestwo Francji też jest już „nie z tego świata”. A jednak pisarz nie pogrążał się w rozpaczy, czy choćby nawet w estetycznej postawie dandyzmu, do którego skądinąd z upodobaniem się przyznawał (co upodabniało go do Chateaubrianda). Skoro bowiem esencjonalny sens monarchii jest metafizyczny i duchowy, to również i duch natchniony łaską Bożą może ją odrodzić. Raspail pozostawia czytelnikom rojalistom cień nadziei, pokazując, jak sakra namaszczenia, zgodnie z tradycją, uzyskuje znak potwierdzający jej skuteczność w sferze duchowej. W zakończeniu Sire’a powracający tą samą drogą Faramund II odwiedza dotkniętego śmiertelną chorobą 12-letniego chłopca z bretońskiej wioski, który rozpoznał w nim króla i któremu podczas pierwszego spotkania obiecał, że odwiedzi go jeszcze przed jego śmiercią. Zbliżając się do dziecka, które nie ma już nawet siły, by wstać, kładzie dwa palce na jego czole i wypowiada starodawną formułę uzdrowicielską, spływającą na królów Francji wraz z łaską namaszczenia: Król cię dotyka, Bóg cię uzdrawia. Dziecko wstało, a jego twarzyczka promieniała szczęściem. Przesłanie Raspaila jest więc jasne: porządek Nowego Początku musi być inny niż Starego. Najpierw w świecie zaludnionym przez tłum ludzi brudzących sobie dusze musi nastąpić epifania świętości, dopiero potem – i jako jej skutek – dusza królestwa może złączyć się z ciałem narodu.

  • edytowano 15 czerwiec

    Pisząc te słowa w poniedziałek 15 czerwca, dowiaduję się, że pogrzeb śp. Jeana Raspaila rozpocznie się w środę odprawieniem mszy św. żałobnej w kościele św. Rocha w Paryżu przy ul. Saint-Honoré w Paryżu. I w tym fakcie jest więc głęboko symboliczny palec Boży. Albowiem na wysokich schodach tego kościoła 5 października 1795 roku rozegrała się ostatnia bitwa rojalistycznego powstania (znanego w historii jako 13 vendémiaire’a roku IV), w której 300 rojalistów pod wodzą gen. Louisa Théveneta padło pod ogniem kartaczy wystrzeliwanych na rozkaz kondotiera rewolucji, Napoleona Bonaparte, który tą właśnie rzezią rozpoczął swoją oszałamiającą karierę. Po schodach, w których w ziemię wsiąkła krew bohaterów, przejdzie swoją ostatnią ziemską drogę arcymistrz rojalistycznej mitopei. Niech stamtąd, sprzed ołtarza, aniołowie zaniosą jego duszę do raju!

     Prof. Jacek Bartyzel
    Nie żyje Jean RaspailAutor: Mariusz MatuszewskiDziś, przeżywszy 94 lata, na wieczny spoczynek odszedł Jean Raspail - francuski pisarz, odkrywca, dziennikarz i monarchista.Był współorganizatorem uroczystości upamiętniających dwusetną rocznicę zgilotynowania Ludwika XVI. Nie popierał konkretnej opcji dynastycznej, doceniał za to znaczenie "mistyki królewskiej". Nosił honorowy tytuł konsula Królestwa Patagonii. Pozostawił po sobie szereg cenionych dzieł literackich, w tym silnie monarchistyczne "Sire" oraz "Król zza morza".W 1973 opublikował proroczy "Obóz świętych" w którym opisał masową falę migracji, która miała zalać Europę w roku 2050. Znaczną część życia spędził w podróżach, z których wrażenia przelewał na papier.Requescat in pace.TG
  • Skończyłam czytać "Położną z Auschwitz" Magdaleny Knedler (o Stanisławie Leszczyńskiej). Mocna książka. Przerażająca miejscami. Ale też bardzo pokrzepiająca w tym sensie, że jest to świadectwo, że nawet w tak straszliwych warunkach można zachować swoje człowieczeństwo. Jestem zafascynowana postacią Stanisławy Leszczyńskiej. Przypomnę tu tylko, że odebrała w obozie ponad 3 tysiące porodów, podczas których nie zmarła ani jedna matka, ani jedno dziecko. To się nie zdarzało nawet w najlepszych niemieckich klinikach. Podczas każdego porodu modliła się gorąco do Matki Bożej - "Przybądź choć w jednym pantofelku". W 1992r rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny. 
    Zainteresowanym polecam też książkę "Macierzyńska miłość życia. Teksty o Stanisławie Leszczyńskiej".
  • nie moge się oderwac B)
    Podziękowali 1Gosia5
  • O, a coś więcej o tej książce?
  • Ania D. powiedział(a):
    O, a coś więcej o tej książce?
    Człowiek spędził 12 lat w więzieniu. Tam spotkał Przyjaciela Jezusa i się nawrócił.

    Na YT jest jego świadectwo. Niesamowita historia.
    Podziękowali 2Ania D. Hope
  • Aneczka08 powiedział(a):
    Ania D. powiedział(a):
    O, a coś więcej o tej książce?
    Człowiek spędził 12 lat w więzieniu. Tam spotkał Przyjaciela Jezusa i się nawrócił.

    Na YT jest jego świadectwo. Niesamowita historia.
    To super, że fajna,bo też ją kupiłam, ale jeszcze nie zaczęłam czytać. 
    Podziękowali 1Aneczka08
  • Skończyłam Nowy wspaniały świat Huxleya.
    Podziękowali 1gabriela
  • Na czasie, prawda @Odrobinka
  • Zdecydowanie. 
  • A ja przeczytałam Dżumę Camusa  B)  
    Podziękowali 1asia
  • I zaczęłam przy pracach słuchać audiobooki
    Gosztyła, jako lektor jest doskonały- teraz "Imię róży" A wcześniej powieści A.Christi 
    Podziękowali 1Aneczka08
  • "O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz" Jeremy Dronfield
  • Znacie twórczość Anny Łaciny? Bardzo przyjemna, wartościowa i wciągająca. Co prawda dedykowana głównie młodzieży, ale co tam ;) Czytamy razem z córką (15). Polecam :) Kupiłam sobie ostatnio cały stosik, bo na stronie Naszej Księgarni były po 8 zł, a uszkodzone nawet po 4. Nadal są. 
  • matka6 powiedział(a):
    A ja przeczytałam Dżumę Camusa  B)  
    To jedna z książek, które zrobiły na mnie w młodości olbrzymie wrażenie, czasem do niej wracam
  • Ja teraz czytam "Marie jego życia" Barbary Wachowicz, lubię biografie
    Podziękowali 1AgaMaria
  • Wypozyczylam z biblioteki Mroza ku zgorszeniu zacnego grona oraz Stevena Saylora Rzut Wenus. Zaczynam... 
  • Jakub Rybicki
    Po Bajkale rowerem przez Syberię
  • "Króliki z Ravensbrück" Anna Ellory
  • Ja właśnie pożarłam Jak nie masz w głowie to masz w biodrach i jestem zachwycona :) 
  • Pierwszy człowiek...super super super

    Pszczoly i grzmot w oddali... rewelacja
    Podziękowali 1Monika73
  • Agnicha a możesz coś bliżej o tej książce? 
  • Monika73 powiedział(a):
    Agnicha a możesz coś bliżej o tej książce? 
    Pisze z komorki wiec trudno w dlugim komentarzu
    Ta pierwsza to o Neilu  Amstrongu. Zachęcona filmem. 
    Druga... uslyszana recenzja w radio. O konkursie pianistycznym ale powiesc wielowatkowa. Cudne opisy. W sppsob niezwykly opisana muzyka. Tak pokrotce. Jestem zaczarowana. Ale wiesz.. lubię Mroza więc nie qiem czy można sugerowac się moją opinią

    Podziękowali 1Monika73
  • Oczywiscie Pszczoly i grom w oddali. Ale teledon wie lepiej 
    Podziękowali 1Monika73
  • To ja Ci napiszę @Agnicha, jak przeczytałam Twój post
    Sceneria: Leżysz na kocyku czytając książkę pod tytułem Pierwszy człowiek, a gdzieś w.oddali jest burza slyszych grzmoty, a że jesteś na łące, to i pszczoły bzycza .
    Podziękowali 3Agnicha AgaMaria jukaa
  • @MonikaN cierpie bardzo pisząc na telefonie. Niestety  :D
  • Anna Karenina. Wracam do klasyki.

    Podziękowali 1Katia
  • Władysław Anders "Wspomnienia z lat 1939-1946"
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.