Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Trochę zbyt zdolne dziecko

1246

Komentarz

  • J2017 powiedział(a):
    @Małgorzata To nie chodzi o mieszkanie na odludziu tylko o to ,że przyjaźnie, te mniejsze i te na lata a właściwie wszystkie to zawiera się w szkole. Ja wszystkie koleżanki miałam/ mam tylko ze szkoły/ szkół. No i jeszcze z pracy ale to poznałam tą osobę jak już byłam przed 30-tką.  Moje dzieci też mają koleżanki tylko ze szkoły, bo gdzie miałyby poznawać inne dzieci jak nie w szkole? 
    żadne z 3 moich starszych dzieci nie ma koleżanek ze szkoły, o przyjaźniach nie wspominając... edukowany domowo 11-latek ma kumpla z ministrantów, kumpla z hokeja, kumpla z tańca i kumpla ze szkoły muzycznej. 

  • J2017 powiedział(a):
    @Małgorzata To nie chodzi o mieszkanie na odludziu tylko o to ,że przyjaźnie, te mniejsze i te na lata a właściwie wszystkie to zawiera się w szkole. Ja wszystkie koleżanki miałam/ mam tylko ze szkoły/ szkół. No i jeszcze z pracy ale to poznałam tą osobę jak już byłam przed 30-tką.  Moje dzieci też mają koleżanki tylko ze szkoły, bo gdzie miałyby poznawać inne dzieci jak nie w szkole? 
    A ja nie mam żadnej koleżanki ze szkoły 
    Bo mieszkam 350 km od domu rodzinnego i szkół gdzie chodziłam 
    No i ???
    Podziękowali 4Wela E.milia Bea camille
  • J2017, bez przesady. Gdyby Twoje dzieci uczyly sie w ED pewnie mialyby przyjaciol z zajec dodatkowych (naprawde nie ma opcji by Twoje gdzies chodzily?), zaprzyjaznionych rodzin...my nie prowadzimy ED a najwieksze przyjaznie to z zajec tanecznych, sportowych, dzieci naszych przyjaciol i sasiedztwo. Z klasy tez ale nie wylacznie. Ja osobiscie tez mialam paru przyjaciol poza szkola.
  • Czytam czytam i jeden wniosek....

    Wyrodna matka że mnie bo dzieci dałam do szkoły państwowej...
    Mam tępe dzieci......:(

    Smutno mi:(

    Ps: to nie hejt!

    Nie czytam wiecej tego wątku
  • edytowano styczeń 2018
    Każdy i tak napisze ze swojej perspektywy. Ja tam uważam , że moje obie dziewczyny w państwowej podstawówce w naszym dużym mieście mają takie możliwości, o których ja w życiu bym nie pomyślała.Starsza jest zdolna wybitnie a  młodsza bardzo zdolna, są kierowane na różne konkursy, zdobywają nagrody, mają  wycieczki edukacyjne itp .Szkoła w szyldzie ma napisane "Szkoła łowców talentów" i faktycznie te talenty nauczyciele dobrze wyłapują. Wg mnie w ED dziewczyny bardzo dużo by straciły.Do tego również życie klasowe towarzyskie też jest bardzo ważne. Ja tam nie wyobrażam sobie życia bez szkoły. Z domu zawsze było fajnie się urwać na te kilka godzin. No i rodzice tych dzieci mogą pracować poza domem. A w ED to wszyscy są do siebie uwiązani. Ja nie widzę żadnego sensu ED, skoro w szkole jest OK.
    Podziękowali 2sylwia1974 asiao
  • Jeszcze fajne są zadania typu Zosia dostała cukierki, Hania dwa razy więcej,   razem mają 6 cukierków, ile dostała cukierków każda dziewczynka. To można wymyślać w ciągu dnia np.  w samochodzie. Część dzieci lubi też sudoku. Ja wzięłam na wyjazd nad morze gruba książkę, to wszystkie dzieci powyżej 5 lat (nie moje) chciały rozwiązywać. 
  • @Agmar kojarzę i Frampol i Biłgoraj. Jestem z Zamościa. Niestety już od dawna tam nie mieszkam. Muszę ojcu o tych zajęciach powiedzieć może by córkę posłał.
    Podziękowali 1Agmar
  • edytowano styczeń 2018
    Nie ma co szukać idealnej szkoły, bo takie rzeczy tylko w Niebie. 
    Trzeba szukać dobrej szkoły, dla naszego dziecka/ dzieci i dla naszej rodziny. 

    Ale odpowiedź na to, co to jest "dobra szkoła dla nas", nie jest jednoznaczna - tzn. każda rodzina musi sobie sama na to odpowiedzieć.
    Czy kwestie wychowawcze (podobne podejście do wychowania, jakie mają rodzice)
    czy dydaktyczne (czego i jak się dziecko nauczy)
    czy "środowiskowe" - czy będą tam przyjaciele dla dzieci i dla nas (czy nie ma wyścigu szczurów itp)
    czy logistyczne - np. szkoła zwykła, ale w miarę porządna, i dziecko samo dojdzie/ wróci, jeśli będzie trzeba.
    czy jeszcze inne

    W pierwszej kolejności, jeśli ktoś na serio swoją wiarę (i dzieci) traktuje, to to, czy w szkole nie ma wojujących z wiarą i religią osób, lub, czy szkoły nie prowadzą (tzn. są decyzyjne co do całości) osoby o innej wierze, które będą inaczej przedstawiać prawdy wiary itp., a dziecko będzie zmuszone żyć w ciągłej konfrontacji z tym, co mówi np. ulubiona nauczycielka a rodzice.

    Nie chodzi mi o to, żeby szkoła była "z definicji" katolicka, ale żeby nie kazała małemu dziecku konfrontować się stale w fundamentalnych sprawach. 
    Rodziny
    Wiary właśnie
    Podejścia do dóbr materialnych 
    itd.

    Trzeba popytać u osób, które mają dzieci w interesujących nas placówkach jaki jest "ukryty program szkoły", czyli tak naprawdę CO dzieci wynoszą z nich

    df:
    Ukryty program to wszelkie pozadydaktyczne, lecz wychowawczo ważne konsekwencje uczęszczania do szkoły, które pojawiają się systematycznie, ale nie są zawarte w żadnym zestawie celów i uzasadnieniu działań oświatowych. Program ten wiąże się z tym, co uczniowie wynoszą ze szkoły oraz z ich funkcjonowaniem w grupach rówieśniczych. W jego tworzeniu biorą udział nauczyciele, choć nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Czynnikiem go kształtującym jest charakter współdziałania nauczycieli z rodzicami. Ukryty program posiada całościowy charakter, podobnie jak oficjalny program szkoły (placówki), i odzwierciedla „drugie życie” społeczności, wywierając w szczególności wpływ na szkolne wychowanie. Poprzez organizację trybu życia w szkole kształtuje postawy uczniów wobec niej w stopniu większym niż świadome i zamierzone działanie nauczycieli.

    (stąd, np.:http://gazeta.us.edu.pl/node/208611)

    ED nie ma samych plusów (bo znów: ziemia to nie Niebo), więc decyzja także musi być podjęta jako dobra/najlepsza na naszej rodziny/dzieci.

    k.







  • "jedna z moich córek w klasie bodaj III zbuntowała się na jeden konkurs plastyczny i nie poszła tłumacząc nam, że zawsze wygrywa, a przez nią jedna z jej dobrych koleżanek nawet nie chce spróbować, a jest dobra ( jednak miałam dojrzałą córkę pierworodną  )"


    @sylwia1974 szacun...
    Podziękowali 2sylwia1974 Coralgol
  • @OlaOdPawla , poczytaj o Aktywnej Małej Szkole w Krakowie. Moze Wam podpasuje. U nas jrst tp szkoła społeczna.

    Male przyjazne szkoły mają jednak zwykle problemy kadrowe. Nauczyciele pracują na innych warunkach, są problemy z zastępstwami. 
  • Gdzie wyszukujecie konkursy dla swoich dzieci?
    Podziękowali 2nowa September
  • edytowano styczeń 2018
    w necie...czasami na stronie miasta, w wieku przedszkolno - wczesnoszkolnym moje dzieci robiły sporo prac do programów tv, np "jedyneczka" i chyba było mało zgłoszeń, bo był czas, że dostawały gry granna trzy razy z rzędu ;)
    u nas konkursy ogłasza tez Urząd Wojewódzki - jeden syn wygrał kiedyś projekt na kartkę kalendarza o rodzinie  - dostaliśmy wtedy kalendarz, a on sztalugi , farby i jakąś grę, serio super były nagrody.
    Część konkursów poleciły nam szkoły, i tak np jedna z córek wygrała konkurs na lalkę teatralną w Trzciance - konkurs był otwarty, regionalny...albo nawet ogólnopolski...
    druga córka tak wygrała ze swoim teledyskiem - tablet dostała

    raz do roku jest konkurs PASJOPOLIS polecam starszym uzdolnionym dzieciom ( 15 osób w Polsce jest wybieranych), nasza najstarsza dostała w ten sposób roczne stypendium na realizowanie pasji, zakupiła komputer, oprogramowanie, lampy halogenowe, masy plastyczne do budowy lalek do animacji

    w naszej dzielnicy Poznania Rada Osiedla Jeżyc przyznaje co roku "złote jeże" za szczególne osiągnięcia, zgłasza szkoła, parafia, albo ktoś kto wie o jakimś wyczynie mieszkańca. Syn dostał tam nagrodę literacką i za pracę w osiedlowej i miejskiej Radzie Dziecięcej, ale np dostała też 80 - cio letnia pani za wieloletnią, oddaną pracę w Caritas
    W Mosinie co roku były konkursy na palmę wielkanocną, konkursy rzeźbiarskie w Domu Kultury

    sporo tego "zaliczyliśmy" i wiele jest możliwości

    dobrze jest szukać po rodzaju pasji np konkursy plastyczne, muzyczne literackie

    edit. literówki
    Podziękowali 2kika0 Coralgol
  • @J2017 koejny argument że szkoła to towarzyskie spotkania
    Moj syn chodził do wielu szkół. Nie ma żadnych przyjazni z zadnej z nich. Ze wsi również nie ma. Za to ma wielu z Oratorium Salezjan
    Corka najlepszą koleżankę ma z sasiedniej wsi. Córkę naszej opiekunki. Z jedną dziewczynką z klasy utrzymuje kolezeństwo z racji wspólnej świetlicy w oczekiwaniu na autobus. Nigdy nie odczulam jej żalu z braku spotkania w owej świetlicy jak ją zbierałam prosto po lekcjach.
    S. najlepszą koleżankę miała z bursy szkolnej - z innej szkoły ogolnie oraz drugą z koni..
    Więc wiesz..
  • Moje najlepsze przyjaciółki do teraz to jedna z ławki w podstawówce a druga z ławki w liceum.
    Mimo,że od ponad 20 lat mieszkam kupę kilometrów od nich.
    Podziękowali 1J2017
  • Ja ze szkół nie mam nikogo. Szkoła była do nauki. Towarzyskie życie na kołach, mdk-ach, sporcie
  • a ja mam do dziś najlepszą przyjaciółkę z czasów LO z klasy  <3
  • Zadnych przyjazni ani ze szkoly, ani z LO ani nawet ze studiow. 
    Nawet nie pamietam nazwisk osob  liceum, moze twarze niektorych i ze 2 osoby z roku, ale to pewnie juz za duzo czasu minelo...

    Podziękowali 2Bea Katia
  • w 1 klasie liceum poznałam męża (w tej samej klasie) :)
  • A ja mam świetne znajomości zarówno z podstawówki, jak i z liceum. Tak wyszło.  Ze studiów też.   Wszędzie trafiam na świetnych ludzi, serio. 
    Podziękowali 3Aneta Pompejanka J2017
  • Myślę, że trochę przesadzacie z tym wykorzystywaniem szans. 
    Robienie wszystkiego lekko poniżej możliwości jest mądrą strategią życiową; wtedy osiąga się sukcesy, których cena jest po prostu akceptowalna. Mimo wszystko bardziej obawiam się projektowania dzieciom życia. W konsekwencji taka dzieciarnia przejmuje ten sposób wartościowania, gdzie liczy się to, co do osiągnięcia/zrobienia (generalnie to, co będzie lub może być - of kors, jak się bardzo postaram), w miejsce tego, co tu i teraz.

    Ja niekiedy żałuję, że nie wykorzystałem szans: np. nie nauczyłem się nigdy dobrze fizyki (bo to był przedmiot, którego właśnie musiałbym się uczyć, by dobrze umieć, a nie tylko mieć piątki w szkole) lub języków (analogicznie - to wymagało pracy). No tylko, że co to zmienia? Takie rzeczy są tylko wtedy problemem, gdy się żyje wg jakiegoś wzorca w głowie - powinno być tak i tak... a jest inaczej (czyli źle).
    Piszę to z własnego doświadczenia i obserwacji - ludzie o "dużym rozumku" (w znaczeniu przerośniętej ;) kory czołowej) mają spore możliwości projektowania, planowania i kontroli. Jako dzieci to są tacy mali-starzy. To zaburza rozwój emocjonalny, bo on jest bardzo wcześnie penetrowany przez racjonalizację. Oczywiście z tego płyną niebagatelne korzyści. Ale jednak coś tracą, a szkoda. 
  • bo znowu trzeba równowagi 

    by z jednej strony nie zagrzebywać talentów i je rozwijać
    ale nie przeabicjonować
  • I tak coś zagrzebiemy, czegoś nie dopatrzymy, coś zgasimy (nieświadomie, albo i świadomie) i ogólnie będzie nie tak pięknie, jakby nam się wydawało.
    Dlatego codziennie dycha różańca, żeby Matka Boża przykryła nasze błędy (tu: dotyczące naszych dzieci) i pomogła w tym, aby dzieci pchać co dzień w kierunku samowychowania.
    Rozwijać cnoty, walczyć z wadami, robić postępy wedle swoich możliwości. 
    Trudne to jest, bo sami jesteśmy mało w tym biegli.
    A może ktoś jest biegły, to bardzo podziwiam i gratuluję!
    k. 

  • Dzięki za wszystkie podpowiedzi, jeszcze raz całą dyskusję zaczęłam czytać, spisuję sobie najważniejsze sprawy i myślimy ;)

    @Dorotak, jeśli chodzi o Montessori, to napaliłam się na to licząc, że jeśli dziecko chodzi do klasy 1-3, to znaczy, że np. z matematyki może robić program bardziej "3" niż bardziej "1".  To by w jakimś sensie rozwiązało mój główny problem.

    Teraz jest wybór kiedy dziecko zaczyna szkołę, więc liczę na to, że nie będzie w pierwszej klasie jedyną sześciolatką. 

    @kowalka i @Barbasia Problem w tym, że we wrześniu my już będziemy po Waszej stronie Wisły (a raczej nad Wami), więc nie bardzo mamy kogo podpytać o tamtejsze szkoły i panie... Chyba że Wy coś wiecie :)


  • @OlaOdPawla jak mi napiszesz jaki rejon/szkoła konkretniej Cię interesuje ( tu albo na priva) to moze coś będę wiedziała lub będę mogła się dowiedzieć. Zanim wysłaliśmy najstarszą to też robiłam wywiad co i jak i rózne szkoły mają różne opinie.
  • @OlaOdPawla, @Barbasia słusznie prawi. Daj znać, to posprawdzamy. Wiesz, ja w jednej SP uczę, a w kilku okolicznych uczą koleżanki tudzież mają dzieci. 
    Szkoła, gdzie ma @Barbasia swoją córę jest super. 
    k.
    Podziękowali 1Bea
  • Nasza szkoła jest ok, ale teraz to za późno, bo po rekrutacji na przyszły rok juź jest ( zawsze mają wcześniej).
  • @OlaOdPawla tylko że ja mam do montessorii dużo gorsze zastrzeżenia niż fakt, że dziecko mogłoby robić coś co już umie. ;)
    Mniejsza, że obecnie w wielu szkołach z montessorii w nazwie to jedynie brak ławek i drewniane zabawki, niestety. 
  • A możesz Dorota rozwinąć.? Mam oczywiście na myśli jakie masz zastrzeżenia z punktu widzenia rodzica, a nie żony nauczyciela :-)
  • Btw normalnie rekrutacje to chyba się jeszcze nie zaczęły?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.