Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Trochę zbyt zdolne dziecko

12467

Komentarz

  • edytowano styczeń 2018
    @OlaOdPawla
    z perspektywy rodzica już teraz nastoletniego dziecka bardzo zdolnego:
    1. Szkoła niech robi swoje tzn. uczy, wy musicie dbać o konkursy, olimpiady. My też nie czekając na n-li szukaliśmy dla naszego orła rzeczy dodatkowych, on decydował czy bierze udział.
    Pomagaliśmy, ale raczej jesteśmy wymagający bez ciśnienia na cokolwiek.
    2. Czuwać musicie nad koncentracją, uwagą, trenować pamięć, motorykę.
    3. Wartościowe odżywianie w momentach dużej eksploatacji: u nas orzechy, orzechy, czekolada, spełnianie drobnych zachcianek jedzeniowych  itd
    4. Sen!!! Nasz jak się wkręci to siedzi do nocy :|
    5. Porcja ruchu- mózg dotleniony lepiej pracuje :)
    Jakikolwiek sport będzie bardzo przydatny i później zaowocuje jako odskocznia.
    6. Regularne delikatne, bez podcinania skrzydeł, sprowadzanie na ziemię ;)

    Za Chiny nie posłałabym dziecka wcześniej do szkoły, niestety zdolne dziecko to wyzwanie głównie dla rodzica a potem dla nauczyciela, jak traficie na świetnych to cuda wianki mozna robić B)
  • Predikata powiedział(a):
    @Agmar jesteś z Zamościa albo okolicy?
    Raczej okolicy, gmina Frampol, powiat Biłgoraj (jezeli kojarzysz jedno badz drugie) a Ty tez okolice?
    @Joanna36 jestem w szoku (mam inne wspomnienia z lsiazek do historii) i bardzo rozumiem dzieci - tez do mnie nie przemawiaja takie porozrzucane ciekawostki. Dla mnie wszystko spojnie, czytelnie graficznie i ogolnie uporzadkowane - inaczej nic z haosu nie wyciagne. 

    Co do leniwych nauczycieli to duzo ich sie narobilo w ostatnich latach. U nas tez tak bylo ze wysylali nas na konkurs a materialy zorganizuj sobie sam i sie ucz (wiadomo ksiazki kosztuja, biblioteki w szkole nie bylo a tematy regionalne to w ogole trzeba bylo po prostu znac odpowiednich ludzi). U mojej corki w szkole jest nauczycielka ktora prowadzila klasy wybitne i chyba nie moze zrozumiec ze ta klasa jej metod dla uzdopnionych nie akceptuje (klasa trudna 16 chlopcow nadaktywnych i 5 dziewczynek raczej cichych i wycofanych - w przedszkolu byla inna pani jak wspomnialam i wyniki w diagnozie bylo widac 70% klasy wynik wysoki a teraz? A tetaz pani wali lyzka w stol aby uciszyc klase, straszy dzieci poprawczakiem a ostatnio jedna mama mowila ze musiala isc usprawiedliwic cirke ze cos tam nie ma bo ttzeba bylo kuoic czy cos a ona pozno z pracy wraca bo corka panicznie bala sie pani ze "ją zabije". Ale rodzicom to nie bardzo przeszkadza i kazdy sie boi odezwac. Ja tez odzywac sie w imieniu cudzych dzieci nie zamierzam wyklocac swojego pilnuje (sciagnelam surdologopede do szkoly aby pania troche uswiadomila i my wiekszych problemow nie mamy) ale jakby sie tak rodzic zaparl a inni ze strachu nic nie zrobili to jeden rodzic na nic wplywu nie ma.
  • edytowano styczeń 2018
    Tak zachwalacie ED ale pytanie najważniejsze, czy dany rodzic chce się zamienić w nauczyciela i czy ma ku temu chęci, cierpliwość i predyspozycje. Ja na samą myśl że miałabym coś takiego robić mam mdłości, nigdy nie chciał AM być nauczycielem. No i czy ED nie izoluje dziecka, moje córki koleżanki  i kolegów to mają wyłącznie ze szkoły, ze swojej klasy i innych klas, ich codzienne życie towarzyskie po lekcjach, to umawianie się na dwór z dziewczynami z klasy. Jakby miały ED byłyby zupełnie samotne.
  • J2017 powiedział(a):
    Tak zachwalacie ED ale pytanie najważniejsze, czy dany rodzic chce się zamienić w nauczyciela i czy ma ku temu chęci, cierpliwość i predyspozycje. Ja na samą myśl że miałabym coś takiego robić mam mdłości. No i czy ED nie izoluje dziecka, moje córki koleżanki to mają wyłącznie ze szkoły, ze swojej klasy i innych klas.
    @J2017 , "moje córki koleżanki to mają wyłącznie ze szkoły, ze swojej klasy i innych klas." - tylko ze szkoły maja koleżanki, bo szkoła zajmuje im ponad połowę ich życia, na inne znajomości zwyczajnie nie już maja szans
  • @annabe ależ ja wiem źe są tacy nauczyciele, o jakich piszesz. Tylko nie zgadzam się, że tak jest wszędzie, bo sama mam inne doświadczenia. 
    Podziękowali 3J2017 kowalka beatak
  • J2017 powiedział(a):
    Tak zachwalacie ED ale pytanie najważniejsze, czy dany rodzic chce się zamienić w nauczyciela i czy ma ku temu chęci, cierpliwość i predyspozycje. Ja na samą myśl że miałabym coś takiego robić mam mdłości, nigdy nie chciał AM być nauczycielem. No i czy ED nie izoluje dziecka, moje córki koleżanki  i kolegów to mają wyłącznie ze szkoły, ze swojej klasy i innych klas, ich codzienne życie towarzyskie po lekcjach, to umawianie się na dwór z dziewczynami z klasy. Jakby miały ED byłyby zupełnie samotne.
      No tak 
    Ty mieszkasz na kompletnym odludziu ,bez ludzi i w ogóle bez szans jakichkolwiek na cokolwiek.
    Jako jedyna rodzina w tym świecie odludnym .
    Podziękowali 2Barbasia Odrobinka
  • edytowano styczeń 2018
    @Małgorzata To nie chodzi o mieszkanie na odludziu tylko o to ,że przyjaźnie, te mniejsze i te na lata a właściwie wszystkie to zawiera się w szkole. Ja wszystkie koleżanki miałam/ mam tylko ze szkoły/ szkół. No i jeszcze z pracy ale to poznałam tą osobę jak już byłam przed 30-tką.  Moje dzieci też mają koleżanki tylko ze szkoły, bo gdzie miałyby poznawać inne dzieci jak nie w szkole? 
  • że szkoły są dla średniaków, to pewnie każdy potwierdzi
    że łatwiej zająć się wspomaganiem dziecka z trudnościami ( w nauce rzecz jasna, bo tymi emocjonalnymi to już gorzej) - to też jasna rzecz, bo na to są godziny i specjalne plany ( wyrównywanie szans czy jakoś)

    co do konkursów
    w jednej ze szkół moje dzieci brały udział w konkursach, przygotowywane przez panie ze świetlicy ( a ja nawet nie wiedziałam kiedy) - nasza szkoła parę lat z rzędu wygrywała wojewódzkie konkursy w tej dziedzinie, a brały w nim udział trzy moje kolejne córki ( tak że jednak są wyjątki)

    to fakt, że nauczyciele wiecznie te same dzieci zgłaszają do konkursów i często są to dzieci, o których nauczyciele wiedzą, że nie dość, że zdolne, to jeszcze rodzice wspierają

    jedna z moich córek w klasie bodaj III zbuntowała się na jeden konkurs plastyczny i nie poszła tłumacząc nam, że zawsze wygrywa, a przez nią jedna z jej dobrych koleżanek nawet nie chce spróbować, a jest dobra ( jednak miałam dojrzałą córkę pierworodną ;) )

    mój syn uzdolniony wreszcie doczekał się kółka matematycznego, na którym często to on pokazuje dzieciom różne zadania i zagadki logiczno - matematyczne i nie sądzę, by to było złe. Nauczycielka go docenia, a on uczy się stawać przed audytorium i w sumie świetnie sobie radzi w roli wykładowcy ( oczywiście, że to nie jego rola , ale nie można w tym dopatrywać się wyłącznie zła)
    Jego wychowawczyni twierdzi, że Antek zaraża dzieci pędem do wiedzy i potrafi je zaciekawić niejednokrotnie bardziej niż ona - a to wpływa korzystnie na całą klasę, bo inne dzieci też dzielą się swoimi talentami i wiedzą i to poszerza horyzonty wszystkim.
    Ale tez często Antek wraca właśnie ze szkoły ze smutkiem, że dzieci hałasują jak pani mówi, a on chciałby posłuchać...

    Jednak moje dzieci trafiły na wielu bardzo dobrych nauczycieli - takich zakochanych w swoim przedmiocie i tego bym im nie dała w ED...
    Podziękowali 2Barbasia Coralgol
  • W szkole chłopców jest jedna matematyczka zaangażowana, no ale żaden jej nie wylosował. Nie są wyjątkowo zdolni, zwyczajnie dość zdolni. Dzieci dużo zapamiętują z rozmów w domu, ze spacerów, z pokazywania na szybko jakiś metod liczenia.  Nie wiem jak z dziewczynkami , chłopcy moi byli zainteresowani nawet układem okresowym pierwiastków, masą atomową, czy atom jest metalem czy nie, liczyliśmy elektrony na ostatniej powłoce i jaką będzie miał wartościowość i z kim będzie się łączył w jakich układach. 8 latek zdolny to zrozumie, są drewniane modele cząstek, fajne do składania. Dziecko w tym wieku ogarnie też temat komórek i budowy komórkowej, polecam cykl artykułów o śluzowcach, są fascynujące dla dzieci, które mniej więcej poznały różnice między zwierzętami i roślinami: http://www.wigry.org.pl/kwartalnik/nr26_sluzowce2.htm Dzieci były zainteresowane w tym wieku też zasadami dziedziczenia i rozpisywali cechy groszku w następnym pokoleniu. Teraz to głównie Minecraft ich interesuje, mimo że nie grają. 
     Jak komu zależy to trzeba powtarzać, bo dzieci zapominają ja akurat nie traktuję tego tak serio, zresztą Jasiek ma Aspergera to zapamiętuje, starszy zapomina bardziej. Podręczniki są takie sobie np. w książce do plastyki rysunek do przerysowania nie trzymał się zasad perspektywy, i domek miał okna nad drzwiami. Jakiś laik rysował te ilustracje.   Czepiam się takich drobiazgów bo ja rzadko zaglądam do rzeczy dzieci, akurat syn mnie w tym prosił o pomoc. 
    Podziękowali 1Barbasia
  • edytowano styczeń 2018
    Sa dzieci bez zdolności ? ;) w szkole pewnie tak ale to chyba bo nie dostosowują sie do norm 
  • J2017 powiedział(a):
    @Małgorzata To nie chodzi o mieszkanie na odludziu tylko o to ,że przyjaźnie, te mniejsze i te na lata a właściwie wszystkie to zawiera się w szkole. Ja wszystkie koleżanki miałam/ mam tylko ze szkoły/ szkół. No i jeszcze z pracy ale to poznałam tą osobę jak już byłam przed 30-tką.  Moje dzieci też mają koleżanki tylko ze szkoły, bo gdzie miałyby poznawać inne dzieci jak nie w szkole? 
    żadne z 3 moich starszych dzieci nie ma koleżanek ze szkoły, o przyjaźniach nie wspominając... edukowany domowo 11-latek ma kumpla z ministrantów, kumpla z hokeja, kumpla z tańca i kumpla ze szkoły muzycznej. 

  • J2017 powiedział(a):
    @Małgorzata To nie chodzi o mieszkanie na odludziu tylko o to ,że przyjaźnie, te mniejsze i te na lata a właściwie wszystkie to zawiera się w szkole. Ja wszystkie koleżanki miałam/ mam tylko ze szkoły/ szkół. No i jeszcze z pracy ale to poznałam tą osobę jak już byłam przed 30-tką.  Moje dzieci też mają koleżanki tylko ze szkoły, bo gdzie miałyby poznawać inne dzieci jak nie w szkole? 
    A ja nie mam żadnej koleżanki ze szkoły 
    Bo mieszkam 350 km od domu rodzinnego i szkół gdzie chodziłam 
    No i ???
    Podziękowali 4Wela E.milia Bea camille
  • J2017, bez przesady. Gdyby Twoje dzieci uczyly sie w ED pewnie mialyby przyjaciol z zajec dodatkowych (naprawde nie ma opcji by Twoje gdzies chodzily?), zaprzyjaznionych rodzin...my nie prowadzimy ED a najwieksze przyjaznie to z zajec tanecznych, sportowych, dzieci naszych przyjaciol i sasiedztwo. Z klasy tez ale nie wylacznie. Ja osobiscie tez mialam paru przyjaciol poza szkola.
  • Czytam czytam i jeden wniosek....

    Wyrodna matka że mnie bo dzieci dałam do szkoły państwowej...
    Mam tępe dzieci......:(

    Smutno mi:(

    Ps: to nie hejt!

    Nie czytam wiecej tego wątku
    Podziękowali 2WandaB Agnicha
  • edytowano styczeń 2018
    Każdy i tak napisze ze swojej perspektywy. Ja tam uważam , że moje obie dziewczyny w państwowej podstawówce w naszym dużym mieście mają takie możliwości, o których ja w życiu bym nie pomyślała.Starsza jest zdolna wybitnie a  młodsza bardzo zdolna, są kierowane na różne konkursy, zdobywają nagrody, mają  wycieczki edukacyjne itp .Szkoła w szyldzie ma napisane "Szkoła łowców talentów" i faktycznie te talenty nauczyciele dobrze wyłapują. Wg mnie w ED dziewczyny bardzo dużo by straciły.Do tego również życie klasowe towarzyskie też jest bardzo ważne. Ja tam nie wyobrażam sobie życia bez szkoły. Z domu zawsze było fajnie się urwać na te kilka godzin. No i rodzice tych dzieci mogą pracować poza domem. A w ED to wszyscy są do siebie uwiązani. Ja nie widzę żadnego sensu ED, skoro w szkole jest OK.
    Podziękowali 2sylwia1974 asiao
  • Jeszcze fajne są zadania typu Zosia dostała cukierki, Hania dwa razy więcej,   razem mają 6 cukierków, ile dostała cukierków każda dziewczynka. To można wymyślać w ciągu dnia np.  w samochodzie. Część dzieci lubi też sudoku. Ja wzięłam na wyjazd nad morze gruba książkę, to wszystkie dzieci powyżej 5 lat (nie moje) chciały rozwiązywać. 
  • @Agmar kojarzę i Frampol i Biłgoraj. Jestem z Zamościa. Niestety już od dawna tam nie mieszkam. Muszę ojcu o tych zajęciach powiedzieć może by córkę posłał.
    Podziękowali 1Agmar
  • edytowano styczeń 2018
    Nie ma co szukać idealnej szkoły, bo takie rzeczy tylko w Niebie. 
    Trzeba szukać dobrej szkoły, dla naszego dziecka/ dzieci i dla naszej rodziny. 

    Ale odpowiedź na to, co to jest "dobra szkoła dla nas", nie jest jednoznaczna - tzn. każda rodzina musi sobie sama na to odpowiedzieć.
    Czy kwestie wychowawcze (podobne podejście do wychowania, jakie mają rodzice)
    czy dydaktyczne (czego i jak się dziecko nauczy)
    czy "środowiskowe" - czy będą tam przyjaciele dla dzieci i dla nas (czy nie ma wyścigu szczurów itp)
    czy logistyczne - np. szkoła zwykła, ale w miarę porządna, i dziecko samo dojdzie/ wróci, jeśli będzie trzeba.
    czy jeszcze inne

    W pierwszej kolejności, jeśli ktoś na serio swoją wiarę (i dzieci) traktuje, to to, czy w szkole nie ma wojujących z wiarą i religią osób, lub, czy szkoły nie prowadzą (tzn. są decyzyjne co do całości) osoby o innej wierze, które będą inaczej przedstawiać prawdy wiary itp., a dziecko będzie zmuszone żyć w ciągłej konfrontacji z tym, co mówi np. ulubiona nauczycielka a rodzice.

    Nie chodzi mi o to, żeby szkoła była "z definicji" katolicka, ale żeby nie kazała małemu dziecku konfrontować się stale w fundamentalnych sprawach. 
    Rodziny
    Wiary właśnie
    Podejścia do dóbr materialnych 
    itd.

    Trzeba popytać u osób, które mają dzieci w interesujących nas placówkach jaki jest "ukryty program szkoły", czyli tak naprawdę CO dzieci wynoszą z nich

    df:
    Ukryty program to wszelkie pozadydaktyczne, lecz wychowawczo ważne konsekwencje uczęszczania do szkoły, które pojawiają się systematycznie, ale nie są zawarte w żadnym zestawie celów i uzasadnieniu działań oświatowych. Program ten wiąże się z tym, co uczniowie wynoszą ze szkoły oraz z ich funkcjonowaniem w grupach rówieśniczych. W jego tworzeniu biorą udział nauczyciele, choć nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Czynnikiem go kształtującym jest charakter współdziałania nauczycieli z rodzicami. Ukryty program posiada całościowy charakter, podobnie jak oficjalny program szkoły (placówki), i odzwierciedla „drugie życie” społeczności, wywierając w szczególności wpływ na szkolne wychowanie. Poprzez organizację trybu życia w szkole kształtuje postawy uczniów wobec niej w stopniu większym niż świadome i zamierzone działanie nauczycieli.

    (stąd, np.:http://gazeta.us.edu.pl/node/208611)

    ED nie ma samych plusów (bo znów: ziemia to nie Niebo), więc decyzja także musi być podjęta jako dobra/najlepsza na naszej rodziny/dzieci.

    k.







  • "jedna z moich córek w klasie bodaj III zbuntowała się na jeden konkurs plastyczny i nie poszła tłumacząc nam, że zawsze wygrywa, a przez nią jedna z jej dobrych koleżanek nawet nie chce spróbować, a jest dobra ( jednak miałam dojrzałą córkę pierworodną  )"


    @sylwia1974 szacun...
    Podziękowali 2sylwia1974 Coralgol
  • @OlaOdPawla , poczytaj o Aktywnej Małej Szkole w Krakowie. Moze Wam podpasuje. U nas jrst tp szkoła społeczna.

    Male przyjazne szkoły mają jednak zwykle problemy kadrowe. Nauczyciele pracują na innych warunkach, są problemy z zastępstwami. 
  • Gdzie wyszukujecie konkursy dla swoich dzieci?
    Podziękowali 2nowa September
  • edytowano styczeń 2018
    w necie...czasami na stronie miasta, w wieku przedszkolno - wczesnoszkolnym moje dzieci robiły sporo prac do programów tv, np "jedyneczka" i chyba było mało zgłoszeń, bo był czas, że dostawały gry granna trzy razy z rzędu ;)
    u nas konkursy ogłasza tez Urząd Wojewódzki - jeden syn wygrał kiedyś projekt na kartkę kalendarza o rodzinie  - dostaliśmy wtedy kalendarz, a on sztalugi , farby i jakąś grę, serio super były nagrody.
    Część konkursów poleciły nam szkoły, i tak np jedna z córek wygrała konkurs na lalkę teatralną w Trzciance - konkurs był otwarty, regionalny...albo nawet ogólnopolski...
    druga córka tak wygrała ze swoim teledyskiem - tablet dostała

    raz do roku jest konkurs PASJOPOLIS polecam starszym uzdolnionym dzieciom ( 15 osób w Polsce jest wybieranych), nasza najstarsza dostała w ten sposób roczne stypendium na realizowanie pasji, zakupiła komputer, oprogramowanie, lampy halogenowe, masy plastyczne do budowy lalek do animacji

    w naszej dzielnicy Poznania Rada Osiedla Jeżyc przyznaje co roku "złote jeże" za szczególne osiągnięcia, zgłasza szkoła, parafia, albo ktoś kto wie o jakimś wyczynie mieszkańca. Syn dostał tam nagrodę literacką i za pracę w osiedlowej i miejskiej Radzie Dziecięcej, ale np dostała też 80 - cio letnia pani za wieloletnią, oddaną pracę w Caritas
    W Mosinie co roku były konkursy na palmę wielkanocną, konkursy rzeźbiarskie w Domu Kultury

    sporo tego "zaliczyliśmy" i wiele jest możliwości

    dobrze jest szukać po rodzaju pasji np konkursy plastyczne, muzyczne literackie

    edit. literówki
    Podziękowali 2kika0 Coralgol
  • @J2017 koejny argument że szkoła to towarzyskie spotkania
    Moj syn chodził do wielu szkół. Nie ma żadnych przyjazni z zadnej z nich. Ze wsi również nie ma. Za to ma wielu z Oratorium Salezjan
    Corka najlepszą koleżankę ma z sasiedniej wsi. Córkę naszej opiekunki. Z jedną dziewczynką z klasy utrzymuje kolezeństwo z racji wspólnej świetlicy w oczekiwaniu na autobus. Nigdy nie odczulam jej żalu z braku spotkania w owej świetlicy jak ją zbierałam prosto po lekcjach.
    S. najlepszą koleżankę miała z bursy szkolnej - z innej szkoły ogolnie oraz drugą z koni..
    Więc wiesz..
  • Moje najlepsze przyjaciółki do teraz to jedna z ławki w podstawówce a druga z ławki w liceum.
    Mimo,że od ponad 20 lat mieszkam kupę kilometrów od nich.
    Podziękowali 1J2017
  • Ja ze szkół nie mam nikogo. Szkoła była do nauki. Towarzyskie życie na kołach, mdk-ach, sporcie
  • a ja mam do dziś najlepszą przyjaciółkę z czasów LO z klasy  <3
    Podziękowali 2Agnicha J2017
  • We trzy się trzymamy z LO
    Jedna już trochę słabiej ale spotykamy się często, we dwie, we trzy....
    Dobre fajne czasy i dobra przyjaźń 
    Nasze dzirci też się przyjaźnią 

    To chyba ten sam klimat



    Podziękowali 2sylwia1974 J2017
  • Zadnych przyjazni ani ze szkoly, ani z LO ani nawet ze studiow. 
    Nawet nie pamietam nazwisk osob  liceum, moze twarze niektorych i ze 2 osoby z roku, ale to pewnie juz za duzo czasu minelo...

    Podziękowali 2Bea Katia
  • w 1 klasie liceum poznałam męża (w tej samej klasie) :)
  • A ja mam świetne znajomości zarówno z podstawówki, jak i z liceum. Tak wyszło.  Ze studiów też.   Wszędzie trafiam na świetnych ludzi, serio. 
    Podziękowali 3Aneta Pompejanka J2017
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.