Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Trochę zbyt zdolne dziecko

12357

Komentarz

  • Myślę, że trochę przesadzacie z tym wykorzystywaniem szans. 
    Robienie wszystkiego lekko poniżej możliwości jest mądrą strategią życiową; wtedy osiąga się sukcesy, których cena jest po prostu akceptowalna. Mimo wszystko bardziej obawiam się projektowania dzieciom życia. W konsekwencji taka dzieciarnia przejmuje ten sposób wartościowania, gdzie liczy się to, co do osiągnięcia/zrobienia (generalnie to, co będzie lub może być - of kors, jak się bardzo postaram), w miejsce tego, co tu i teraz.

    Ja niekiedy żałuję, że nie wykorzystałem szans: np. nie nauczyłem się nigdy dobrze fizyki (bo to był przedmiot, którego właśnie musiałbym się uczyć, by dobrze umieć, a nie tylko mieć piątki w szkole) lub języków (analogicznie - to wymagało pracy). No tylko, że co to zmienia? Takie rzeczy są tylko wtedy problemem, gdy się żyje wg jakiegoś wzorca w głowie - powinno być tak i tak... a jest inaczej (czyli źle).
    Piszę to z własnego doświadczenia i obserwacji - ludzie o "dużym rozumku" (w znaczeniu przerośniętej ;) kory czołowej) mają spore możliwości projektowania, planowania i kontroli. Jako dzieci to są tacy mali-starzy. To zaburza rozwój emocjonalny, bo on jest bardzo wcześnie penetrowany przez racjonalizację. Oczywiście z tego płyną niebagatelne korzyści. Ale jednak coś tracą, a szkoda. 
  • bo znowu trzeba równowagi 

    by z jednej strony nie zagrzebywać talentów i je rozwijać
    ale nie przeabicjonować
  • I tak coś zagrzebiemy, czegoś nie dopatrzymy, coś zgasimy (nieświadomie, albo i świadomie) i ogólnie będzie nie tak pięknie, jakby nam się wydawało.
    Dlatego codziennie dycha różańca, żeby Matka Boża przykryła nasze błędy (tu: dotyczące naszych dzieci) i pomogła w tym, aby dzieci pchać co dzień w kierunku samowychowania.
    Rozwijać cnoty, walczyć z wadami, robić postępy wedle swoich możliwości. 
    Trudne to jest, bo sami jesteśmy mało w tym biegli.
    A może ktoś jest biegły, to bardzo podziwiam i gratuluję!
    k. 

  • Dzięki za wszystkie podpowiedzi, jeszcze raz całą dyskusję zaczęłam czytać, spisuję sobie najważniejsze sprawy i myślimy ;)

    @Dorotak, jeśli chodzi o Montessori, to napaliłam się na to licząc, że jeśli dziecko chodzi do klasy 1-3, to znaczy, że np. z matematyki może robić program bardziej "3" niż bardziej "1".  To by w jakimś sensie rozwiązało mój główny problem.

    Teraz jest wybór kiedy dziecko zaczyna szkołę, więc liczę na to, że nie będzie w pierwszej klasie jedyną sześciolatką. 

    @kowalka i @Barbasia Problem w tym, że we wrześniu my już będziemy po Waszej stronie Wisły (a raczej nad Wami), więc nie bardzo mamy kogo podpytać o tamtejsze szkoły i panie... Chyba że Wy coś wiecie :)


  • @OlaOdPawla jak mi napiszesz jaki rejon/szkoła konkretniej Cię interesuje ( tu albo na priva) to moze coś będę wiedziała lub będę mogła się dowiedzieć. Zanim wysłaliśmy najstarszą to też robiłam wywiad co i jak i rózne szkoły mają różne opinie.
  • @OlaOdPawla, @Barbasia słusznie prawi. Daj znać, to posprawdzamy. Wiesz, ja w jednej SP uczę, a w kilku okolicznych uczą koleżanki tudzież mają dzieci. 
    Szkoła, gdzie ma @Barbasia swoją córę jest super. 
    k.
    Podziękowali 1Bea
  • Nasza szkoła jest ok, ale teraz to za późno, bo po rekrutacji na przyszły rok juź jest ( zawsze mają wcześniej).
  • @OlaOdPawla tylko że ja mam do montessorii dużo gorsze zastrzeżenia niż fakt, że dziecko mogłoby robić coś co już umie. ;)
    Mniejsza, że obecnie w wielu szkołach z montessorii w nazwie to jedynie brak ławek i drewniane zabawki, niestety. 
  • A możesz Dorota rozwinąć.? Mam oczywiście na myśli jakie masz zastrzeżenia z punktu widzenia rodzica, a nie żony nauczyciela :-)
  • Btw normalnie rekrutacje to chyba się jeszcze nie zaczęły?
  • Nie, jeszcze nie. A do rejonowej to chyba zawsze muszą przyjąć?
  • Do rejonowej w każdej chwili muszą dziecko na wniosek rodzica przyjac. 

    @OlaOdPawla min fakt, że M.M.negowala grzech pierworodny u dziecka. Znajomy ostatnio wygrzebał wloskojezyczne publikacje na jej temat. Dalekie są od naszego polskiego zachwytu.
    Poza tym, z tego co widziałam i słyszałam od nauczycieli z tych placówek w Gdańsku i Pruszczu - kładzie się duży nacisk na wolność dziecka i niezbyt, w moim odczuciu, rozsądne podążanie nauczyciela za uczniem, bez odpowiedzialnego kierownictwa. Ale to moje odczucie po rozmowach z nauczycielami, którzy w tych akurat szkołach uczą. Może w placówkach funkcjonujących dłużej, a nie powstałych na fali euforii montessorii, jest inaczej.
  • Ola, teraz do ferii jest dobry czas na rozglądanie się. Poza tym, nawet, jakby już w niektórych placówkach były pełne klasy po rekrutacji, to są listy rezerwowe, a do wakacji duużo się może zmienić.

    Jedyne co ze szkół odradzam, jakby ktoś nie był świadomy, do te Waldorfskie. Z definicji.
    Chociaż "na oko" mogą się wydać pociągające.

    Podziękowali 3Barbasia E.milia Joannna
  • Montessori w Gdańsku polecam
    Chodziłam tam na spotkania
    Znam rodziców nauczycieli u dzieci
    Bez zastrzeżeń 
    I z tego co wiem dość długo już funkcjonuje
    Dzieci też znam bo wiele naszych znajomych tam posyla
    Bardzo na tak bardzo
    Podziękowali 2Felicyta wiesia
  • @Agnicha pełna zgoda!My w ED zapisani do tej szkoły!
    Podziękowali 1wiesia
  • Ooo o @Felicyta tomie od września będziemy w jednej szkole
    Rozważam z Jasiem
    Bardzo rozważam i my i on
    Podziękowali 1Felicyta
  • Poczekalabym z tą euforia jak ze szkoły wyjdą pierwsze roczniki po egzaminach zewnętrznych. Bo pojedyncze znane mi przypadki zabrania dziecka z tej szkoły, a już w ogóle z ed w tej szkole nie wróżą nic dobrego.
    Ale tak jak pisałam. Nie darze montessorii zbytnią sympatią. 
  • Akurat gdańska Montessori jest szkołą chrześcijańską i o ile ED w tej szkole jestem w stanie jakoś zrozumieć, mniej lub bardziej.
    To posłać tam stacjonarnie katolickie dziecko bym się bała. Chyba, że komuś nie przeszkadza robienie linii życia Lutra w pełnym zachwycie. 
    Podziękowali 1wiesia
  • Rozumiem że znasz zabrania z tej szkoly z ed do szkoły normalnej? 
    Podziękowali 1Dorotak
  • Ale trzeba pamiętać że naturalnym środowiskiem do życia jak my chcemy dla dziecka jest jego rodzina
    Szkoła jaka by nie była to środowisko sztuczne zbiorowisko różnych obcych ludzi tak uczniów jak i nauczycieli
    Warto o tym zawsze pamiętać że żadna szkoła nigdy nie spełni na 100%naszych oczekiwań. 
    Szukać idealnej dla nas tak , ale to nie jest to samo co życie w rodzinie własnej.
    Ma być niby uzupełnieniem lub pomocą lub dalszą ciągłością wartości rodzinnych
    Ja takiej nie spotkałam nigdy i żadna nie była choć w połowie tym czym się reklamowała
    Nawet jeśli to jednak rodziny inne wchodząc do szkoły też mają różne oczekiwania w stosunku do tej samej szkoły co my .
    I już na tej linii jest rozjazd pomiędzy realiami a oczekiwaniami wszystkich stron
    Naturalnym środowiskiem jest własny dom.

  • Posyłanie dziecka do szkoły ze starszym rocznikiem jest strategią, która później powoduje problemy. Kiedy dzieci wchodzą w okres dojrzewania, młodsi z oczywistych względów odstają zarówno pod względem zmian w budowie fizycznej, jak i pojawienia się zainteresowania sprawami płci przeciwnej. To prowadzi albo do frustracji i wykluczenia, albo do przedwczesnej seksualizacji.
  • Moja najmłodsza poszła jako 6 latka, ale z całą klasą 6 latków. Obecnie w siódmej. Na razie negatywnych skutków nie widzę. Edukacyjnie - są najlepsi w roczniku, problemów społecznych ani emocjonalnych na razie nie widać. 

    Natomiast strrrrrraszną minister Z. po rękach będę całować za likwidację ginnazjum, różnica między starszymi które się załapaly a najmłodszą jest b.duża
    Podziękowali 3Monika73 Bea Katarzyna
  • Czy w Gdańsku jest tylko jedna chrześcijańska Montessori? Niekatolicka? Bo akurat o niej też słyszałam z pierwszej ręki średnie opinie - że w najmłodszych latach jest spoko, ale potem okazuje się, że testy sprawdzające (w ciągu roku) wypadają bardzo słabo, kładą nacisk na nieuczenie w domu, a sama nauka w szkole nie wystarcza. Dziecko o którym mówię dostawało kilka procent z testów z niemieckiego i matematyki, a po przerobieniu materiału z mamą w jedno popołudnie miało sto procent. Co do tej szkoły mam też wątpliwości jeśli chodzi o jej chrześcijańskość. Już wolę szkołę religijnie "żadną" niż protestancką. Ateizm i świeckość tak nie pociąga niż atrakcyjniejsza alternatywa katolicyzmu.
  • Agnicha jeśli mnie pytasz, to znam. 
  • Moje dzieci były w szkole prywatnej Chrześcijańskiej Emmanuel. Bardzo fajna:)
  • moja dwójka poszła jako 6 latki - nie widzę, żadnych negatywów i to była dobra decyzja, jeden super zdolny, drugi po prostu zdolny, ten super zdolny w 6 klasie średnia powyżej 5 bez większego wysiłku, cała klasa to 6latki, najlepsza w szkole, akurat w jego przypadku, jakby poszedł jako 7 latek to rozniósł by tę szkołę z nudów, już i tak jest niemożliwie rozgadany i nadaktywny, tylko sport i nauka może tę energie jakoś skanalizować

    trzecią też poślę jako 6 latkę, rozwija się tak jak bracia

    i popieram Wasze głosy - nie ma szkoły idealnej, trzeba dążyć do tego by była jak najbardziej zbieżna z oczekiwaniami i tyle, i tak więcej wiedzy i wychowania dziecko z domu wynosi, nie ma się znowu co tak tą szkołą podniecać

  • edytowano styczeń 2018
    Mam podobnie.  Nie przeczytalam jeszcze wszystkich  komentarzy... Ale... 
    Ale nasz 5latek: czyta plynnie, matematycznie jest na poziomie 2klasy conajmniej,  nie wiem co robia wyzej bo nie sprawdzalam. 
    Ale emocjonalnie to nadal 5latek i to raczej z zaburzeniami SI.  
    Nie zdexydowalabym się poslac gowczesniej wlasnie po to zeby nie odbiegal wiekowo i emocjonalnie  od dzieci. 
    Mialam w szkole chlopca rok mlodszego.  Zawsze byl uwazany za mlodszego,  zawsze zachowywal sie glupkowato,  chociaz byl madry.  Ostatecznie rodzice po podstawowce cofneli go o rok.  
    Obecnie w sord znajomych  w zerowce jest  chlopiec o rok mlodszy i to w dodatku z grudnia i dzieci rowniez bardzo na niego narzekaja bo po prostu emocjanolnie odstaje,  nie mogac sie wbic w zabawe zaczepia dzieci itd. 
    No ale miedzy niektorymi dziecmi ze stycznia z zerowki  a nim jest 23miesiace roznicy to przepasc na tym etapie.  
    Jest najstarszy.  Jego rozwoj jest dla mnie argumentem za ED.  Bo moze sie rozwijac we wlasnym tempie i byc nadal 5latkiem.
  • A w jaki sposób Wy ten rozwój emocjonalny oceniacie? My akurat mamy większość znajomych z dziećmi nieco starszymi, grupa w przedszkolu też jest łączona, Asia też jest z początku roku, no póki co nie widzę żadnej różnicy w rozwoju emocjonalnym między nią a rok starszymi dziećmi. 
    Podziękowali 1Agnicha
  • Ola z tym rozwojem nam chodziło głównie o to, o czym pisał wyżej Maciek. 
    Podziękowali 1andora
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.