Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Magiczny próg wielodzietnosci? Chyba nie...

edytowano październik 2019 w Ogólna
Taki tekst:
https://www.gosc.pl/doc/5940814.Sztuka-odejmowania
Czytam tam:
"Rozmawiałam niedawno (co Państwo zapewne zauważyli) z Deborą Brodą. Mamą jedenaściorga dzieci. Autorką piosenek i muzyki. Kobietą ciekawą. Nie, nie znamy się prywatnie. Ot, rozmowa zawodowa. Matka bardzo wielodzietna rozmawiała z matką wielodzietną. Ciekawe to było, przyznam, chociaż wiele wypowiedziach zdań mogłabym napisać sama, bez pytania. Doświadczenia podobne, po prostu."
Naprawdę?   :p
Z tego co wiem pani Agata ma czwórkę dzieci? Piątkę? A Debora jedenascioro...
Będę szczera, ja widzę sporą różnicę między trójką a czwórką... Wyobrażam sobie że między cztery a jedenaście jest przepaść jak miedzy jednym a czworgiem...
Troszkę na wyrost te podobne doświadczenia ;)
 
«13456715

Komentarz

  • Oczywiście , że jest różnica między czwórką a jedenastką dzieci.
    Kilkukrotna.
    Doświadczenie też inne.

    Podziękowali 3E.milia Monira Rogalikowa
  • Ona jest mentalnie wielodzietna, to i wie przecież. Może sobie wyobrazić jak to jest. 
  • Już tak dawno pisałam, że nie ma czegoś takiego jak mentalna wielodzietność.
    :) :) 
  • Agata ma 5 dzieci.
  • To i tak 2x mniej...
  • a co chcecie jakiś zbowid założyć i boicie się konkurencji ?
    :)
    Podziękowali 1Nika76
  • edytowano październik 2019
    Żeby było od razu jasne, bo się zaraz posypią gromy.
    Nikomu nikt nie umniejsza doświadczenia, ani dzietności.
    Nikomu.
    Ale to są zupełnie inne doświadczenia.
    I kilkukrotnie większe różnice.
    Jednak.

    Podziękowali 1Taw
  • Przy dwójce mi się wydawało, że umiem sobie wyobrazić. Mam sześcioro obecnie,  i jakby wyobraźnia już nie taka. Coś w stylu, po wyrwaniu wszystkich nóg mucha ogłuchła  :D
  • Pioszo54 powiedział(a):
    a co chcecie jakiś zbowid założyć i boicie się konkurencji ?
    :)


    Wręcz dobrze by było aby ktoś wszedł wyżej  :D
  • ale czasami się nie udaje
  • Malgorzata powiedział(a):
    Żeby było od razu jasne, bo się zaraz posypią gromy.
    Nikomu nikt nie umniejsza doświadczenia, ani dzietności.
    Nikomu.
    Ale to są zupełnie inne doświadczenia.
    I kilkukrotnie większe różnice.
    Jednak.

    No, tak sobie właśnie myślę...
  • Pioszo54 powiedział(a):
    ale czasami się nie udaje
    Jeny, ale to nie chodzi o jakąś rywalizację, tylko po co gadać że ma się z kims podobne doświadczenia jak to nieprawda...
    Tak jakbyś pojechal na wakacje do buszu i potem twierdził ze sie swietnie rozumiesz z Pigmejami bo macie podobne doświadczenia ;)
    Podziękowali 1Nika76
  • Czepianie się. Napisała że podobne, po prostu, nie że tożsame i wszystko wie.
  • edytowano październik 2019
    Myślę, że nie ma zbytniej przepaści a między 3 a 4 dzieci. Może to zależy też od różnicy wieku między dziećmi. Np. dwójka dzieci, potem przerwa 10 lat i kolejna dwójka to dużo łatwiej jest wychowywać niż 4 dzieci co rok czy 2 lata. Teraz mam trzecie po dużej przerwie i jest luz ( żeby tylko lepiej spał w nocy), czwarte nie sprawiłoby teraz większej różnicy, tak myślę.O różnicy między 5 a 11 dzieci się nie wypowiadam.
    Podziękowali 1Nika76
  • A ja bym poszła jeszcze dalej - czwórka czwórce też nierówna - mogą być wielkie różnice i zupełnie inne doświadczenia (płeć dzieci, temperament, różnica wieku pomiędzy, zdrowie i wiele innych zmiennych) , więc w sumie nikt nie powinien mówić - wiem jak to jest, bo nie mamy identycznych przeżyć.
  • J2017 powiedział(a):
    Myślę, że nie ma zbytniej przepaści a między 3 a 4 dzieci.
     :D 
    Myślisz.
    Podziękowali 1Alina_3
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Czepianie się. Napisała że podobne, po prostu, nie że tożsame i wszystko wie.
    A nie zaprzeczam  :p
    Nudziło mi się z rana ;)

  • Jeśli doświadczenie matki dwójki dzieci jest podobne do tej z szóstką, to nie chwytam podobieństw 
    I bynajmniej się nikogo nie czepiam.
    Nikomu nie umniejszam.
    Po prostu nie uważam osobiście aby były podobieństwa. 
    Może jakieś wspólne przy pierwszym dziecku ale z każdym kolejnnym one się rozjeżdżają zupełnie.
    Podziękowali 2asia Hope
  • Tak samo mając trojke, czwórkę czy piątkę można mieć diametralnie inne doświadczenia ze względu na same różnice wieku między dziećmi. Co innego jak dzieci są co rok lub dwa a co innego gdy różnica między najstarszym a najmłodszym wynosi dobrze kilkanaście lat.

    Ja tam taki symboliczny próg ze względu na logistyke widzę  powyżej 7 dzieci (wszystkich mocno nieletnich) B) . Rodzina, która dotąd lubiła wspólnie podróżować i w ten sposób spędzać czas musi przesiąść się do dwóch samochodów albo kupić sobie mały autobus i dorobić nowa kategorie jazdy  ;). Właściwie to jest wcześniej parę "progów" pomniejszych.
  • J2017 powiedział(a):
    Myślę, że nie ma zbytniej przepaści a między 3 a 4 dzieci. Może to zależy też od różnicy wieku między dziećmi. Np. dwójka dzieci, potem przerwa 10 lat i kolejna dwójka to dużo łatwiej jest wychowywać niż 4 dzieci co rok czy 2 lata. Teraz mam trzecie po dużej przerwie i jest luz ( żeby tylko lepiej spał w nocy), czwarte nie sprawiłoby teraz większej różnicy, tak myślę.O różnicy między 5 a 11 dzieci się nie wypowiadam.
    u mnie była, trójka to były wolne elektrony, a czwarty zrobił z nich atom
    Podziękowali 3kiwi makodorzyk Nika76
  • mader powiedział(a):
    J2017 powiedział(a):
    Myślę, że nie ma zbytniej przepaści a między 3 a 4 dzieci.
     :D 
    Myślisz.
    Nooo, trojke zabierzesz na rodzinne wakacje zwykla osobowka, czworki nie upchniesz, bo ktos sie nie zmiesci. 
    Podziękowali 1M_Monia
  • edytowano październik 2019
    mamuma powiedział(a):
    mader powiedział(a):
    J2017 powiedział(a):
    Myślę, że nie ma zbytniej przepaści a między 3 a 4 dzieci.
     :D 
    Myślisz.
    Nooo, trojke zabierzesz na rodzinne wakacje zwykla osobowka, czworki nie upchniesz, bo ktos sie nie zmiesci. 
    Mamy profilaktycznie auto 7-os. przy trójce dzieci ;-)
  • Widzisz, a my przy 6 dzieci mamy nada 5 osobowe. Tak "profilaktycznie"  :D
    Podziękowali 2Hope Isako
  • edytowano październik 2019
    ...  otóż wlasnie między 3 a 4 to ten pierwszy "magiczny próg" bo zmieniasz zwykłą osobówkę na kombi z kolejnym rzędem siedzeń. Czasem szybciej.
  • @mamuma Nam czwarte dziecko w samochodzie nie robi różnicy, czasem zabieramy jakąś koleżankę córek.
  • Ja nie widzę problemu z "posiadania" dzieci.
    Dzieci to nie jest żaden problem.
    To radość :)
  • Na co dzień, pięć razy w tygodniu od 6.00 do 15.00 mam na stanie córkę mojej siostry i
    nijak nie jestem w stanie powiedzieć, że wiem jak to jest z siódemka dzieci.
    Ja z szóstką dzieci nie wiem co to są nieprzespane noce, kolki, bolesne ząbkowanie itp. Wiem, że jeszcze wszystko może się zmienić ale na dzień dzisiejszy uważam, że mam bezproblemowe dzieci. :D
    Siostra jest w ciąży z trzecim dzieckiem i jest przerażona bo ona miała wszystko: kolki, ząbki, ciągle zapalenia i najważniejszy hardcore- niebywałą zazdrość starszej córki o młodszą. Dwa lata ciągłego pilnowania jej by nie zrobiła krzywdy młodszej siostrze. Nigdy nie wiadomo było czy  ona chce przytulić, popchnąć czy zatopić zęby w młodszej siostrze.
    Podsumowując, uważam, że moje rodzicielstwo na razie  jest zdecydowanie łatwiejsze przy szóstce dzieciaczków niż siostry przy dwójce.
  • Malgorzata powiedział(a):
    Ja nie widzę problemu z "posiadania" dzieci.
    Dzieci to nie jest żaden problem.
    To radość :)
    I może to jest ten najważniejszy "magiczny próg"? Może właśnie to niektórzy nieudolnie nazywają "mentalną wielodzietnością"? Bo w sumie nie chodzi o to, czy ma się dzieci dwoje, pięcioro, siedmioro, dziesięcioro, czy ile tam jeszcze. Kluczowe jest podejście do swojej dzietności.
    To było moje zdanie. I ma się one zupełnie nijak do logistyki funkcjonowania z różną liczbą i konfiguracją dzieci, którą ciężko porównywać w jakichkolwiek dwóch rodzinach. Ja mam siódemkę bardzo łatwych w obsłudze (od pewnego wieku), zdrowych, samodzielnych dzieci, z najstarszym prawie dorosłym. Nie uważam, że mam trudniej niż ktoś kto ma jedno ale ze szczególnymi potrzebami.
  • Ja w ogóle nigdy nie uważałam , że mam trudniej niż inni.
    Ani , że łatwiej.
    Mam zupełnie normalną rodzinę gdzie systematycznie latami pojawiały się dzieci.
    I tyle.


    Podziękowali 2Gloria Honi
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.