Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Pomysł na emerytury

Taka ciekawostka:
/www.money.pl/emerytury/emerytura-zalezna-od-liczby-dzieci-konsternacja-wsrod-ekspertow-6470064108615809a.html


«13456716

Komentarz

  • Też mi się podoba. Jeśli ktoś wychował i wykształcił kilkoro dzieci, to one zapracują na jego emeryturę. Dlaczego mają pracować na emeryturę singla, który pluł na 500+?
    Podziękowali 2mamaw Agnieszka82
  • Jeśli odkładał sobie prywatnie na indywidualne konto, to może ;)
  • Niech działają w każdym razie, kierunek jak najbardziej ok.
    Podziękowali 1mamaw
  • Precz z ZUSem.
    Podziękowali 2Mle Katia
  • Jeżeli nasze dzieci będą pracować na nasze emerytury, to znaczy że my pracujemy na emerytury naszych rodziców? Duży macie wkład? 
  • A jak ktoś przykładowo  nie ma dzieci, odłożył na emeryturę, ale pech chciał, że choroba pochłonęła większość oszczędności lub inaczej jak ktoś "przewidział: , że będzie żył z 20 lat na emeryturze a pech chciał, że żyje dłużej i pieniądze się już kończą to co? Albo jak ktoś miał dziecko/dzieci i umarło/y zanim ktoś przeszedł na emeryturę to co @matuleczka proponujesz?
  • U mnie ojciec pracował ponad 45 lat. Swego czasu nawet dobrze zarabiał. Umarł parę miesięcy przed emeryturą, będąc na bezrobociu, bez prawa do zasiłku (tak się losowo złożyło). Zus nawet zasiłku pogrzebowego nie wypłacił z jego konta bo się nie należało. Dobrze przynajmniej, że brat opłaca Zus i z jego konta była taka możliwość. Taka to sprawiedliwość społeczna.
  • Będzie lekko offtopowo, za co z góry przepraszam.

    Trochę przykro mi się robi, jak czytam niektóre wpisy w tym wątku, np Polly (którą ogólnie lubię za jej wypowiedzi).

    Wydaje mi się, że nie do końca rozumiecie, jak to jest - być singlem. I nic dziwnego, w końcu to takie a nie inne forum ;). To nie oznacza od razu, że jest się wstrętnym egoistą, który nie chce mieć dzieci i dla którego liczy się tylko kasa. Można być kimś takim jak ja - komu zwyczajnie życie się nie układa pod kątem relacji damsko-męskich. Kto marzy o tym, żeby mieć męża i dzieci, ale nie jest mu to dane. Kto uważa, że ze wszystkich socjalnych dodatków 500+ i tak ma najwięcej sensu. Kto na co dzień ledwo wiąże koniec z końcem, bo wcale nie jest łatwo utrzymać się samodzielnie z niewysokiej pensji, czy, tak jak ja - z jednoosobowej działalności gospodarczej. Kto co miesiąc topi bardzo dużą część swoich zarobków w ZUSie ze świadomością, że prawdopodobnie i tak żadnej emerytury z tego nie będzie - a jednocześnie nie może liczyć na ewentualne wsparcie swoich dzieci w przyszłości, bo tych dzieci nie ma! Kto nie ma szans na żadne wsparcie od państwa, bo za co? I tak naprawdę wcale tego nie oczekuje, tylko chciałby, żeby przestano mu tyle zabierać...

    Osobiście nie znam żadnego singla "z wyboru", "z wygody". Uwierzcie, to nie jest łatwe, wymarzone życie. Może dla nielicznych - dla bardzo nielicznych...

    Wybaczcie, zasadniczo uważam, że nie mam prawa na forum "wielodzietni" za wiele się wypowiadać w takich tematach - tym razem jednak za bardzo mnie to poruszyło, żeby się nie odezwać. Bardzo Was wszystkich (no, prawie wszystkich ;) ) cenię i lubię czytać; mam również jeszcze cichą nadzieję, że może kiedyś dołączę do Was pełnoprawnie. Ale proszę, pamiętajcie, że świat nie jest czarno-biały, również jeśli chodzi o bycie singlem lub wielodzietnym :P
  • Oj @Elunia, żeby to było takie proste, jak piszesz. Akurat na kredyt to nie mam szans żadnych, jako młody "przedsiębiorca". Poza tym wydaje mi się, że to, że ma się dzieci, już samo w sobie jest nieporównanie większą gwarancją na wsparcie na starość, niż jakiekolwiek obietnice państwowe. Niech będą większe ulgi dla tych, co mają dzieci, żeby mieli z czego odkładać, to jest bardziej uczciwe podejście.
    A poza tym to ZUS jest do zaorania, tylko jak, to jest pytanie :P
  • @Aszna, nie miałam zamiaru nikogo urazić, przykro mi jeśli tak się poczułaś... mam dwie przyjaciółki singielki, jedną z małym dzieckiem. Znam też sporo małżeństw, które chciałyby mieć dzieci a nie mogą. Wiem, że to wszystko jest trudne i niejednoznaczne. Dlatego nie napisałam, że singlom emerytura w ogóle się nie należy przecież. Napisałam, że doceniam pomysł dodatków od liczby wychowanych dzieci, bo to one realnie będą system emerytalny utrzymywać. Bez względu na to, że ktoś pragnął a nie miał... taka jest twarda rzeczywistość.
    Ja pragnęłabym mieć wysoką pensję i także odkładać, ale życie potoczyło się tak, że nie odkładam. Nie odkładam i nie mam - takie są fakty, nie przeskoczę tego. Oczywiście powinna być opieka państwa nad osobami w moim położeniu. Co nie zmienia faktu, że system emerytalny utrzymają (lub nie) te urodzone dzieci. Motywacje braku są różne, ale brak na płaszczyźnie finansów (konkretu) pozostaje brakiem, niestety.

    A już poza wszystkim, życzę ci, by twoja sytuacja szybko ewoluowała w kierunku pragnień. @Aszna, wierzę, że się doczekasz tego szczęścia.
    Podziękowali 2Aszna Izka
  • Tola powiedział(a):
    Wszelkie dodatki, dofinansowania itp. do likwidacji. Bo rodzą takie myślenie - ja płace na darmozjadów, dlaczego? Albo: ktoś pluje na pięćsetki, dlaczego więc mam mu finansować emeryturę. I niestety taki system emerytalny, jaki mamy, tez generuje takie patologiczne myślenie.

    @Tola, jeśli czujesz, że 500+ źle na ciebie działa moralnie, możesz je oddać na szczytny cel już teraz, nie trzeba czekać na likwidację. Jeśli już to robisz, to przepraszam.
    To nie dodatki rodzą takie myślenie tylko fakty.
    Jeśli nie będzie rodzić się więcej dzieci, pieniędzy na emerytury też nie będzie. Nieważne w tym kontekście dlaczego ktoś dzieci nie miał. Z pustego i Salomon nie naleje. Dlatego ci, którzy ten dzban choć trochę napełniają powinni być docenieni. Poza tym, jest to też forma zachęty dla tych, co by bardziej zapełnić mogli.
  • Odnoszę wrażenie, że lepszą formą zachęty byłoby zabieranie mniej. Zwłaszcza że ci, których trzeba zachęcać, tak czy inaczej mają średnie gwarancje, jeśli chodzi o przyszłe emerytury, niezależnie od tego typu obietnic. Sądzę, że zabieranie mniej (załóżmy - zniesienie VAT na produkty dziecięce, czy dodatkowe ulgi podatkowe) nie działałoby też tak polaryzująco na społeczeństwo.
    Podziękowali 1Izka
  • Malgorzata powiedział(a):
    matuleczka powiedział(a):
    I co z przypadkiem gdy dziecko nie będzie pracowało w Polsce lub będzie niepracującą matką? Zero emerytury? Pomimo odkładania składek. Fantastyczny pomysł! 
      A co masz do niepracującej matki ??
    To ktoś  gorszy spolecznie?
    Jasne, że nie gorszy. Po prostu, nie odkłada składek, więc aby otrzymała emeryturę, komuś trzeba zabrać.

  • No my odkładamy od jakiegoś czasu także poza ZUS.

    @Tola, rozumiem co masz na myśli ale nie uważam że równość na siłę jest dobra droga. 
    Za rządów PO faktycznie była większa jedność społeczna bo wszystkim po równo było źle. Poza krezusami. Czuć było to zjednoczenie przeciw zwłaszcza pod koniec rządów. 
    Nie tędy droga do jedności i solidarności społecznej - zabrać wszystko wszystkim i wziąć sobie to będzie zgodny naród. Serio jesteśmy wszyscy aż tak głupi że takiej władzy nam trzeba?
  • Malgorzata powiedział(a):
    Coralgol powiedział(a):
    Malgorzata powiedział(a):
    matuleczka powiedział(a):
    I co z przypadkiem gdy dziecko nie będzie pracowało w Polsce lub będzie niepracującą matką? Zero emerytury? Pomimo odkładania składek. Fantastyczny pomysł! 
      A co masz do niepracującej matki ??
    To ktoś  gorszy spolecznie?
    Jasne, że nie gorszy. Po prostu, nie odkłada składek, więc aby otrzymała emeryturę, komuś trzeba zabrać.

    Własnym dzieciom , bo tego dotyczy pomysł .
    Aby dzieci nie płaciły na wszystkich. 
    Więc Twoje Tobie .
    A moje mnie.



    @Malgorzata - z tego co piszesz, mam wrażenie, że nie do końca orientujesz się, jak funkcjonuje system emerytalny, albo masz jakieś pomysły, których nie do końca umiesz przedstawić.  Emerytury nie biorą się z rodzenia dzieci, tylko z pracy i odkładania składek. Określenie, że to "następne pokolenia pracują na nasze emerytury" - to pewne publicystyczne uproszczenie, mające na celu pokazanie, że pieniądze między czasie przechodzą przez wspólny wór i ich wypłata zostaje opóźniona o jedno pokolenie. Każdy, kto 40 lat odkładał składki, sam sobie przez te lata wypracowywał emeryturę.
    Ty natomiast chciałabyś wprowadzić do systemu dodatkowe osoby, które nie pracują - w takim przypadku jeżeli składki dziecka zostałyby przekazane na niepracującą matkę, to już to dziecko nie dostałoby własnej emerytury.

  • edytowano stycznia 2020
    Malgorzata powiedział(a):
    Coralgol powiedział(a):
    Malgorzata powiedział(a):
    matuleczka powiedział(a):
    I co z przypadkiem gdy dziecko nie będzie pracowało w Polsce lub będzie niepracującą matką? Zero emerytury? Pomimo odkładania składek. Fantastyczny pomysł! 
      A co masz do niepracującej matki ??
    To ktoś  gorszy spolecznie?
    Jasne, że nie gorszy. Po prostu, nie odkłada składek, więc aby otrzymała emeryturę, komuś trzeba zabrać.

      Z innej strony skąd  taka pewność , że  nie odklada ?
    ZUS  nie jest jedynym miejscem  przecież .

    Mówimy o ZUS. Wiadomo, że można korzystać również z prywatnych ubezpieczeń.

  • Przecież pisałaś wyżej, by niepracujące matki dostawały emerytury ze składek swoich dzieci. Już zmieniłaś zdanie?
  • edytowano stycznia 2020

    Ale jak sobie wyobrażasz tę likwidację ZUS?  - pytam w szczególności w stosunku do emerytów, wobec których ZUS już ma zobowiązania, lub którzy niedługo nabędą prawa emerytalne? Takich jak przykładowo moja mama, rocznik 59 czy mój tata, rocznik 55, którzy pracowali ponad 40 lat jako lekarze-specjaliści i przysługuje im obecnie miesięczna emerytura w wysokości ponad 3 tys. zł miesięcznie/każde?

    Kto będzie wypłacał te emerytury po likwidacji ZUS? Państwo bezpośrednio z budżetu?

  • Sprzedać majątek, oddać co komu winni i po zawodach.
    Podziękowali 1Katia
  • edytowano stycznia 2020
    Sęk w tym, że to może nie być takie proste - to są gigantyczne kwoty i majątek ZUS może nie starczyć na ich pokrycie.

    Żeby nie było - jestem za kapitałowym systemem ubezpieczeń. Tylko w obecnej sytuacji przestawienie jednego na drugie to nie jest takie hop siup.
  • Problem jest w tym, że aktualny system opierający się na podobnej zasadzie jak lokata w banku jest w miarę sprawiedliwy - coś tam wpłacasz, pieniądze są przetwarzane, coś tam dostajesz w oparciu o to ile wpłaciłaś. Mamy jakieś tam wirtualne konto. 

    Żeby to zmienić na system "dzieci wpłacają na rodziców" (i żeby system był również oparty o względną sprawiedliwość) to składki dzieci musiałyby być wpłacane ze wskazaniem również jakiego wirtualnego konta - czyli na kogo są. I tak, wielodzietni by (czasem) dobrze na tym wyszli. Chyba żeby ich dzieci pracowały zagranicą, poświęciły się wychowaniu dzieci, poszły do zakonu, były bezrobotne albo chore. 

    Pytanie tylko jak z jednego systemu przejść na inny i czy jeśli miałoby to nastąpić radykalnie już - czy na pewno chcemy, żeby nasi mniej lub bardziej wielodzietni rodzice byli utrzymywani z naszych aktualnych składek - czyli czy my na pewno wystarczająco wpłacamy do tego ZUS...
  • Moja mama jest samotną emerytką, pracowała zawsze. Początkowo miała dobrą emeryturę, potem ustawa "kominowa" sciela dość mocno, tato emerytury nie dożył, a też długo pracował. Dobrze że mieli 4. dzieci. Dzięki temu mama daje radę mieszkać sama i skromnie żyć. Jakby nas nie było, to pewnie emerytury wystarczyłoby na jakiś słaby geriatryk. Piszcie dalej.
    Podziękowali 1Katia
  • W ubezpieczeniach nie ma nic złego, jeśli są dobrowolne i nie u monopolisty.
    Podziękowali 1Katia
  • Moj pomysł na emeryturę jest taki: sprzedaje dom i jadę na jakas ciepła azjatycka wyspę :) Arigato itp :p
  • Czy po śmierci rodzica każde dziecko dostaje swoją rentę? Ona jest obliczana od wysokości wynagrodzenia rodzica?

  • Ojejuju powiedział(a):
    Jest kwota obliczona na podstawie wysokości wynagrodzenia rodzica. 
    Następnie jest ta kwota podzielona na ilość dzieci,  ktorym sie należy  ewentualnie plus zona. 
    Czasem wychodzi każdemu   po stówie.  

    @Ojejuju, ale jak to się liczy? Z samej wysokości wynagrodzenia? Kilka lat temu nieletnia siostra koleżanki dostawała tysiąc złotych, całość była dla niej. Zmarła mama była nauczycielką.
  • Jaki procent wynagrodzenia netto wynosi taka renta do podziału?
  • Mój mąż wcześnie został sierotą i przygarnęła go babcia, która szybko została wdowa i miała jeszcze 3 dzieci pod opieką i dostawała na trójkę dużo mniej niż dostawał mój mąż. Dziadek był kierowcą, a mama męża pracowała w Zusie.
  • Nie warto umierać....
  • edytowano stycznia 2020
    W Szwajcarii jeszcze inaczej jest. Jak pracuje mąż i żona do emerytury to dostają potem tylko 1,5 emerytury. Były jakieś protesty ale Szwajcarzy w głosowaniu nie zmienili zasad. Jak ktoś żyje w konkubinacie ma dwie pełne emerytury.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.