Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Karmienie piersią na posiedzeniu komisji sejmowej

edytowano 6 styczeń w Ogólna
Komisja nt. szczepień na covid. Posłanka karmi dziecko piersią, jednocześnie zadając pytania. Promocja kp czy pokazówa, jak myślicie? A może po prostu powinno przestać nas to zaskakiwać, bo za długo już wyrzucano matki z przestrzeni publicznej? Pani jest... z partii Lewica.

https://www.facebook.com/partiarazem/videos/339675596988518
«134

Komentarz

  • Powinno być normalne
  • No żadne z dwójki moich dzieci karmionuch piersią na żądanie nie dałoby sobie wytłumaczyć że teraz jest jakąś tam komisja. Myślę że niewiele dzieci poczekaloby do końca, bez znaczenia czy prawicowe czy lewicowe. 
  • Osobiście bardzo mi się to podobało, jak zresztą każdy taki maluch i karmienie go, choć osobiście wolałam zawsze do karmienia zaciszne miejsce bez towarzystwa :) Tak się tylko zastanawiałam, co by było, jakby mu się ulało po spionizowaniu, bo pani nie miała na ramieniu pieluszki ani ściereczki :)) choć w sumie już duży całkiem albo w ogóle mu się nie zdarza.
  • andora powiedział(a):
    Myślę że niewiele dzieci poczekaloby do końca, bez znaczenia czy prawicowe czy lewicowe. 
    Można ewentualnie z dzieckiem pertraktować czy z prawej czy z lewej piersi w zależności od ugrupowania ;)
  • A ja uważam, że sala sejmowa to nie miejsce dla małych dzieci. Poza tym, choć karmienie jest procesem naturalnym, to jakby nie było wymaga udziału piersi ;) a to już może rodzić pewien dyskomfort zgromadzonych. Reasumując, karmienie w miejscach publicznych typu plac zabaw, kawiarnia, kościół, to nie to samo, co zabieranie niemowlęcia do pracy i karmienie go tam na widoku, podczas pracy, wśród współpracowników. 
    Wyobraźcie sobie nauczycielkę karmiącą podczas lekcji? Albo panią na kasie czy w okienku w banku z dzieckiem przy piersi? 
  • Ale ludzie mają różny tryb życia. Najczęściej maluch się do niego dostosowuje bez Wielkiej szkody dla siebie. 
    Podziękowali 1Klarcia
  • Mi się to zdjęcie bardzo podobało, jest takie naturalne. Też miałam dzieci karmione wyłącznie piersią po pol roku, prawie wyłącznie do roku, jakas butelkę ze smoczkiem miałam tylko przy pierwszym, raz został nakarmiony (malo skutecznie), kiedy byłam na oficjalnym obiedzie. Ten sam miał smoczek, dopóki mu się nie rozpadł. Na innych zdjęciach nie ma dziecka, więc prawdopodobnie dotarło na salę dokładnie na karmienie, a że posłanka w tym momencie miała potrzebę i możliwość zadania pytania to tak wyszło. Lepiej, żeby ciąża i poród oraz bycie matka małego dziecka wykluczało z funkcji publicznych?
  • I tez uwazam, ze ten spokoj i tryb zycia sa przereklamowane, mialam niespotykanie spokojne dzieci (w porównaniu do innych, oczywiście różne epizody się zdarzaly), mimo , że były praktycznie ciągle ze mną przez pierwsze 1,5 - 2 lata, czy to w nosidełku, chuście czy wózku. 
  • Ale Pani posłanka nie pierwszy raz trafiła z dzieckiem do sejmu, tutaj np. z tego co widzę go nie karmiła:

    https://dorzeczy.pl/kraj/158790/poslanka-wziela-niemowle-do-sejmu-protestowala-ws-aborcji.html
  • I nie wiem co ma do rzeczy, że Pani jest z lewicowej partii, kojarzę jeden przypadek pani z prawicy z dzieckiem w sejmie. 

    Więc to generalnie "problem" dzieci w sejmie albo w ogóle w miejscu pracy.
  • Na pewno potrzebny jest czas żeby odpocząć po porodzie ale przychodzi moment kiedy masz też ochotę i siłę coś porobic.
    Ją obecnie pisze sobie projekt ptofilaktyczny bo mam już potrzebę zrobić coś innego (coś co też lubię) a Ola jest takim dzieckiem, ze da się to pogodzić z pozytkiem dla wszystkich. 
    Przy małej Ani nie miałam ani siły ani potrzeby. 
    Najważniejszy jest wybór. 

  • edytowano 7 styczeń
    Ja wielkiego problemu w nakarmieniu dziecka w pracy nie widzę.  Natomiast jeżeli pani posłanka używa dziecka instrumentalnie by zwrócić na siebie uwagę to już bardzo nie OK, choć jak widać skuteczne bo bardzo się nagłośniła.  
    Dziecko przy żądaniu legalizacji zabijania dzieci to juz w ogóle kuriozum 
  • Bambidu powiedział(a):
    Ja wielkiego problemu w nakarmieniu dziecka w pracy nie widzę.  Natomiast jeżeli pani posłanka używa dziecka instrumentalnie by zwrócić na siebie uwagę to już bardzo nie OK, choć jak widać skuteczne bo bardzo się nagłośniła.  
    Dziecko przy żądaniu legalizacji zabijania dzieci to juz w ogóle kuriozum 
    Mam takie samo zdanie.
    Zresztą...zobaczcie jak to karmienie wyglada od strony malucha? Zero spokoju, zero intymnosci. Jakas taka nerwowośc, brak skupienia na dziecku...
    Skoro juz naprawde musiała, to przynajmniej mogła osłonić się jakąś pieluchą czy chustą.
    Podziękowali 2Gosia5 Klarcia
  • Nie wiem na ile ona musiała a na ile dziecko. Raczej to drugie.
  • andora powiedział(a):
    Na pewno potrzebny jest czas żeby odpocząć po porodzie ale przychodzi moment kiedy masz też ochotę i siłę coś porobic.
    Ją obecnie pisze sobie projekt ptofilaktyczny bo mam już potrzebę zrobić coś innego (coś co też lubię) a Ola jest takim dzieckiem, ze da się to pogodzić z pozytkiem dla wszystkich. 
    Przy małej Ani nie miałam ani siły ani potrzeby. 
    Najważniejszy jest wybór. 

    Pracowałam z małym dzieckiem, ale w jednym jak musiałam gdzieś wyjść i spotkać się z ludźmi, to ktoś z małym dzieckiem czekał pod drzwiami, żebym w razie czego mogła wyjść i je nakarmić.

    Znalazłam teraz informację w internecie, że w sejmie jest miejsce do pielęgnacji dzieci.

     Z domu też pracowałam z dzieckiem przy nodze, ale to co jednak co innego niż zabrać dziecko do pracy i jeszcze je karmić akurat w czasie zadawania pytania. Tym bardziej, że z tego nagrania wynika, że Pani pierwsza dostała głos.

    Jak karmię to staram się to robić możliwie dyskretnie. Czy mi się to podoba czy nie kogoś może to krępować. 

    Podziękowali 3Gosia5 Karolinka andora
  • Jeśli ta praca jest dla niej ważna i potrafi pogodzić z karmieniem, to w czym problem"

    W tym  problem, że  ta co potrafi,  zawyża poprzeczkę tym co nie potrafią. Lub nie mogą.  
    Przy małej  Oli mozna,  a przy małej Ani - nie można. 
    Pracodawca potem mówi - jak to nie można , skoro pani X pokazała ze można.  Ona może,  a pani nie  może...? 

    Połóg  i odpoczynek należy sie kobiecie jak psu  micha. 

  • No właśnie, oprócz tego, może nikt tego na głos nie powie, ale część pracodawców pomyśli "zatrudnij teraz matkę, to Ci z dzieckiem do pracy przyjdzie". 
  • Dobra, to z drugiej strony - jeżeli jestem przeciwniczką aborcji, to nie mam prawa oceniać innych w takich kwestiach, które tak naprawdę podchodzą pod "nieistotne". To nie jest dreczenie dziecka, tylko jedna z opcji sposobu życia. Akurat tu udowadnia, że jesli się chce, to dziecko nie zamyka drogi aktywności czy to zawodowej, społecznej czy politycznej. Przecież tzw kariera i rozwoj to jeden z argumentów za "wyborem". A jakie poglądy ma sama poslanka, to w tym momencie średnio istotne. Tu odnosimy się do tej konkretnej sytuacji i zdjęcia.
  • @Ojejuju ale to prawo nie obowiązek z tym połogiem.
    Nie lubię że kobieta coś musi bo inaczej właściciel Januszexu będzie tego samego wymagał od innej. Od wymagania od Januszexu są organy
  • W latach 80 i wcześniej kobieta musiała rodzić na leżąco bo jak to tak inaczej
  • Ojejuju powiedział(a):
    Jeśli ta praca jest dla niej ważna i potrafi pogodzić z karmieniem, to w czym problem"

    W tym  problem, że  ta co potrafi,  zawyża poprzeczkę tym co nie potrafią. Lub nie mogą.  
    Przy małej  Oli mozna,  a przy małej Ani - nie można. 
    Pracodawca potem mówi - jak to nie można , skoro pani X pokazała ze można.  Ona może,  a pani nie  może...? 

    Połóg  i odpoczynek należy sie kobiecie jak psu  micha. 

    Wg takiej logiki to najlepiej z niczym się nie wychylać i nic nie robić, żeby nie podwyższać poprzeczki tym co nie dadzą rady i nikogo przypadkiem nie zdołować.

    "Połóg  i odpoczynek należy sie kobiecie jak psu  micha. " I? Nie ma podstaw by zakładać, że nie odpoczęła i ktoś ją zmusza do pracy z dzieckiem, a nakarmiła je też pewnie dlatego że to dziecko chciało, nie ona. Ja osobiście wolałabym się zakryć a najlepiej wyjść do innego pomieszczenia, ale nie widzę tu powodu do robienia dramy.
    Podziękowali 2malagala Odrobinka
  • Ech. Kiedyś tak myślałam, że tak się da. Wzięłam pierwsze dziecko 2 razy na uczelnię, te wizyty wyleczyły mnie z tego skutecznie. Rozdarlo się na zajęciach (chociaż były to godziny drzemki), nie było gdzie go uciszyć, karmiłam w kiblu, fatalnie to wspominam. 

    Zreszta to pierwsze ciągałam wszędzie że sobą. Do banku, na pocztę, do lekarza, Strasznie męczące to jest, tak z perspektywy czasu. I bez sensu, dla mnie

    Ale zgadzam się, wybor jest dobry. Jakby mi kto zabronił, zostałabym współczesną feministką ;) a tak mogłam się przekonać, że to nie dla mnie.



    Podziękowali 1Hope
  • Ale gdybym została przy jednym, nadal uważałabym, że wszystko da się z dzieckiem zrobić. Więc rozumiem te obawy o krecenie bicza na młode mamy. 
    Podziękowali 2Hope Ojejuju
  • Tylko że kobiety biorące na siebie obowiązki ponad swoją wytrzymałość to zjawisko znane od dawna, a publiczne karmienie piersią, w dodatku transmitowane przez media ze względu na gorący temat, to jednak nowość.
  • edytowano 7 styczeń
    No ciekawe to jest.

    Ale faktycznie presja może być. 
    Pierwsze dziecko było ze mną na uczelni, karmilam w czasie zajęć, potem pojechał  ze mną na stypendium gdzie byliśmy wszędzie razem. Więc karmienie naturalnie też. Byłam młoda i dziecko w niczym nie zamknęlo mi drogi. W życiu studenckim też nie.
    Ale to było moje i innych wybory mnie nie obchodziły.
    Sądów żadnych nie wydawalam.


    Potem w pracy miałam szefową, która z każdym że swoich trojga  dzieci ciężko pracowała do 8 miesiąca. 
    Bo da się. 
    Dla niej każda, która odchodzila na L4 w ciąży to był nierób i kombinator. 
    Bo jak ona da radę to dlaczego inna nie.
    I taki był klimat dzięki jej postawie.

    Więc faktycznie może to nakręcić klimat, że wszystko się da, a jak nie umiesz to jesteś nierob, len  i kombinator.




  • Potem w pracy miałam szefową, która z każdym że swoich trojga  dzieci ciężko pracowała do 8 miesiąca. 
    Bo da się. 
    Dla niej każda, która odchodzila na L4 w ciąży to był nierób i kombinator. 
    Bo jak ona da radę to dlaczego inna nie.
    I taki był klimat dzięki jej postawie.

    Więc faktycznie może to nakręcić klimat, że wszystko się da, a jak nie umiesz to jesteś nierob, len  i kombinator.

    _------------

    Dziękuję @Gloria - dokładnie o to mi chodziło. Nie o to ze cos komuś wywoła dyskomfort!  Tylko ze realnie jest potem problem z pracodawcą.  
  • Tym lepiej, że w przestrzeni publicznej temat się pojawia, jest dyskutowany. 
    Podziękowali 2Izka Klarcia
  • edytowano 7 styczeń
    To moze u porządkuje trochę,  bo tu sie kilka wątków pomieszalo. 
    @Izka nie chodzi o fakt karmienia ( bo dziecko wiadomo musi sie njeść)  tylko o fakt karmienia publicznie - bo to juz matka uznała,  ze musi. Mogla podejść do pomieszczenia specjalnego zeby w spokoju nakarmić. 

    Natomiast ja nie uważam,  ze jak ktos ma poglądy lewicowe,  to mozna wszystko u niego krytykować - no bądźmy dorośli. 

    Pisząc o połogu,  nie mialam na mysli tej konkretnej pani - nie wiem przecież  czy odpoczęła czy nie - tylko o zawyzaniu poprzeczki kobietom,  które i tak mają tendencję brać na swoje barki wiecej niz mogą udźwignąć,  czy to w pracy zawodowej czy domowej. 

    Pisanie o tym,  ze połóg   to prawo a nie obowiązek - to juz nie wiadomo śmiać sie czy płakać.  Sześć tygodni po porodzie jest konieczne aby zregenerować organizm i nie narobić wiekszych szkód,  czasem nieodwracalnych. 
    Sa przepisy ze kobieta w ciąży nie moze pracować w nocy nie moze dźwigać ciężarów - moze i to trzeba zanegować...?  A hak chce to niech pracuje,  a jak ma ochotę to niech dźwiga,  jak to tak zabraniac czegoś...?  Jestem pewna ze jakąś by sie znalazła,  co w 8 miesiącu by przeniosła ciężką pake żeby  pokazać jaka jest dzielna i pracowita. 

    Argument o urodzeniu na płasko trochę z d... y wyciągnięty,  bo odpoczynek po porodzie to nie  moda tylko biologiczna  konieczność. 

    I czym innym jest samo karmienie,  a co innego robienie tego na pokaz. 

    Edit. Poprawiła błąd 
  • Z tym rodzeniem to przykład jak to społeczeństwo uważało że kobieta coś MUSI. A jednak nie. Dzidziuś p. Marceliny wyglądał na pół roku więc już po połogu. Ona nie MUSIAŁA nigdzie chodzić żeby w spokoju nakarmić. 
    No nie lubię że kobieta coś MUSI.
    Podziękowali 1Klarcia
  • @jukaa dobrze oddała co myślę o tym.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.