Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Na ilość? Egoistyczni rodzice jedynaków vs króliki

145791041

Komentarz

  • I jeszcze z drugiej strony, jako opozycyjny przyklad do tego co pisze Aszna, ktora jest zadowolona z tego co dostala od rodzicow. 
    Ja jestem moim ogromnie wdzieczna, pompowali we mnie sporo, motywowali, duzo nauczyli ale... 
    Do dzis mam zal ze mama nie zgodzila sie na nauke pewnej dyscypliny sportowej do ktorej mialam niesamowite predyspozycje... a teraz juz za stara jestem ;) 
    I pamietam tez ze mimo iz bylam swietna narciarka od dziecka (mam uprawnienia instruktorskie, cala mlodosc tak dorabialam) to zawsze mialam uzywane narty i ubrania narciarskie albo w ogole do siebie niepasujace albo tez w spadku po kims- co rodzice motywowali tym ze przeciez wyrosne zaraz i po co nowe. A stac ich bylo i mam o to zal bo pamietam jak mi bylo przykro i wstyd jak jezdzilam na zgrupowania w Alpy i mimo ze bylam naprawde dobra i zaangazowana w ten sport to wiecznie mialam najgorszy sprzet w grupie :/ i pamietam te komentarze innych dzieci i swoje samopoczucie.


  • @Sandyesa Tak, myślę, że to możliwe, że jesteśmy w podobnym wieku, aczkolwiek mój najmłodszy brat jest dopiero studentem.

    I tak, jestem szczęśliwa - składa się na to na pewno szereg czynników, ale przede wszystkim relacje, jakie mam w życiu oraz to, że czuję się spełniona pod różnymi względami. I Tobie oraz Twojemu dziecku życzę tego samego :)
    Podziękowali 2Sandyesa Joannna
  • Nie wiesz co by było gdyby, trochę to małostkowe, właściwie każde dziecko powinno mieć pretensje wieczne, bo kto daje 100% wsparcia we wszystkim co powinien... Może gdyby dali jeszcze więcej, to jeszcze bardziej byś widziała ile jeszcze nie dostałaś... W dodatku może byś popadła w pychę i zginęła w tych Alpach, no nie mogę uwierzyć, i jeszcze takie teksty, taka zdolna, ale byś dużo osiągnęła, gdyby Ci dali więcej...
    Podziękowali 1Joannna
  • @Aszna I super, obyś jak najdłużej była szczęśliwa. Bo talent masz duży o:) .

    Podziękowali 1Aszna
  • Aszna powiedział(a):
    @Sandyesa Tak, myślę, że to możliwe, że jesteśmy w podobnym wieku, aczkolwiek mój najmłodszy brat jest dopiero studentem.

    I tak, jestem szczęśliwa - składa się na to na pewno szereg czynników, ale przede wszystkim relacje, jakie mam w życiu oraz to, że czuję się spełniona pod różnymi względami. I Tobie oraz Twojemu dziecku życzę tego samego :)
    Malo chyba jest teraz ludzi na swiecie ktorzy moga z reka na sercu powiedziec ze sa szczesliwi i spelnieni ;) 
    Fajnie sie to czyta, zycze Ci wszystkiego dobrego w zyciu :) 
    Podziękowali 1Aszna
  • Zuzapola powiedział(a):
    Nie wiesz co by było gdyby, trochę to małostkowe, właściwie każde dziecko powinno mieć pretensje wieczne, bo kto daje 100% wsparcia we wszystkim co powinien... Może gdyby dali jeszcze więcej, to jeszcze bardziej byś widziała ile jeszcze nie dostałaś... W dodatku może byś popadła w pychę i zginęła w tych Alpach, no nie mogę uwierzyć, i jeszcze takie teksty, taka zdolna, ale byś dużo osiągnęła, gdyby Ci dali więcej...
    Nie wiem jak sie ma lepszy sprzet do mojej ewentualnej tragicznej smierci w Alpach...  ;) 

    A co do osiagniec to nie znasz takich ludzi ktorzy maja niesamowity talent i predyspozycje, ktore zostaly zmarnowane przez brak warunkow do rozwoju i wsparcia? 
    To oczywiscie nie dotyczny Aszny, bo ona miala ewidentnie inne priorytety niz bycie drugim Picasso, i jest spelniona w swoim zyciu. Ale nie sposob udawac ze sa talenty ktore marnuja sie przez niedostatek i brak odpowiedniego pokierowania. 
  • A co do pretensji dzieci- ja nie mam zludzen ze moje bedzie mialo w doroslym zyciu od cos do mnie pretensje, ze czegos mu nie dalam, ze podjelam w jego imieniu jakies niesluszne decyzje. I bedzie mial do tego pelne prawo, na chwile obecna staram sie dzialac tak zeby mu powiedziec w doroslosci ze zrobilam WSZYSTKO co bylo w mojej mocy zeby go wspierac. 
  • @Zuzapola Ja mam pretensje do siebie, które kiedyś miałam do rodziców. Zawsze chciałam śpiewać, ale moje życie ułożyło się tak, że wcześniej nie moglam tego rozwinąć, a teraz co najwyżej nagrywam się dla znajomych:). Raz jak psalm zaśpiewałam na mszy, to ksiądz pochwalił. Jednak były myśli, a co by było gdyby… Ale czasu nie cofniemy.
  • Dzieci, to mają dziecinne pretensje i jakby to jest zrozumiałe. Ale dorosły do dorosłego? Bo czegoś nie dostał?
    Aha.
    Lubię powiedzonko, nie ufaj rodzicom, zrób się sam.
    Podziękowali 2Pioszo54 Berenika
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Dzieci, to mają dziecinne pretensje i jakby to jest zrozumiałe. Ale dorosły do dorosłego? Bo czegoś nie dostał?
    Aha.
    Lubię powiedzonko, nie ufaj rodzicom, zrób się sam.
    lubię to,
    dla mnie to kwintesencja procesu wychowania,
    pomoc w usamodzielnianiu się dziecka
    ono ma się samo zrobić, to jego życie
    Podziękowali 2Berenika Monira
  • Jak można latwo przesadzić widać po Korei Poludniowej

    Rodzice w Korea Południowej maja taki zamordyzm we wkładaniu w swojego jedynaka jak najwięcej zajęć i nauki że ich dzieci maja i hikikomiri, bo młodzież I dzieci, którym zabiera się dzieciństwo tego nie wytrzymują, siada im psychika i dzietnisc im spadła z ogromnej do 0.8 na kobietę, bo wychowanie dziecka stało się ogromnie kosztowne więc wszyscy mają 1 dziecko a niektórzy 0. Są ogromne wymagania społeczeństwa w tym temacie więc każdy zafiksowal się na tej jakości. 

    A niedawno mieli 6 dz/kobiete. Teraz na tym jadą bo mają większość ludzi produktywnych dzięki starej, jeszcze niedawnej dzietności, ale za chwilę zestarzeją się i upadną mimo ogromnego wkładu. 

  • @Skatarzyna Można mieć jakieś ukłucie w sercu, emocje. Ważne, aby dalej coś zrobić, żeby być szczęśliwym.
  • Rozmawiamy o sukcesie zawodowym czy rozrywkach typu jazda na nartach w Alpach w pasującym do siebie sprzęcie???

    Podziękowali 1Pioszo54
  • @M_Monia Spokojnie. Jeszcze wszystko może się odwrócić.
  • malagala powiedział(a):
    Rozmawiamy o sukcesie zawodowym czy rozrywkach typu jazda na nartach w Alpach w pasującym do siebie sprzęcie???

    Myślę że o szeroko pojętej inwestycji w dziecko. 
  • Nic bez dobrych genów nie zrobimy. 
    Przykład:
    Najstarszemu postanowiliśmy pomóc nauczyć się niemieckiego (my nie znamy): 7 lat nauki, 2 lata w Goethe Institut, poszło trochę kasy (ok. 7 tys.) i na koniec LO -miał  "dopa".
    Programowania uczył się sam z internetu. Trochę pomógł tata (kupił komputer 14-latkowi). Jako 18-latek pracuje jako samodzielny programista w Instytucie naukowo-badawczym.
    To, co możemy dziecku dać, to nasze dobre geny i w to warto inwestować przez pomnażanie ich ;)
  • edytowano listopad 2023
    To brzmi ponuro @Eleonora, bo nie mamy wpływu na geny, które przekazujemy. Ja cierpię, gdy widzę u dzieci moje wady.
    Podziękowali 1Skatarzyna
  • A może też pójść w drugą stronę.
    Dzieci mają zdolności, o których nam się nie śniło.

    Podziękowali 1Eleonora
  • Mam świetnie śpiewającą kuzynkę. Żeby mieć głos taki jak teraz, musiała ćwiczyć i ćwiczyć. Osiąga też różne sukcesy w tym kierunku i bardzo mnie to cieszy.
  • @Berenika - Dlaczego? Możemy przekazać dzieciom, jak radzić sobie z niedociągnięciami podobnymi do naszych.
    Dlaczego mieć mniej dzieci, by na nie więcej wydać inwestując w zdolności?
    Niedostatek może rozwijać pomysłowość, pracowitość, wytrwałość, samodyscyplinę.
  • Z piątej strony, jak dziecko dobrze gotuje, to też jest zdolność. Nie każdy musi zostać kardiochirurgiem, by powiedzieć, że to sukces jest.
    Z szóstej. Nie lubię być mamą piłkarzy. Każda niedziela w sezonie rozwalona. Mecz za meczem. Jeszcze nie wrócili z drugiego dzisiaj.
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Z piątej strony, jak dziecko dobrze gotuje, to też jest zdolność. Nie każdy musi zostać kardiochirurgiem, by powiedzieć, że to sukces jest.
    Z szóstej. Nie lubię być mamą piłkarzy. Każda niedziela w sezonie rozwalona. Mecz za meczem. Jeszcze nie wrócili z drugiego dzisiaj.
    chodzą słuchy, że młodzi ludzie grający w gry zespołowe,
    mają/nabywają umiejętności społeczne, czyniące z nich dobrych przedsiębiorców czy szefów firm,
    którzy zatrudniają tych lepiej wykształconych i koszą kasę
  • A ja jestem przerażona atmosferą i nadambitnymi rodzicami na meczach. W szkole oszukują na meczach ci co chodzą do szkółek... Wszędzie zbytnią ambicja rodziców szkodzi.
  • Zuzapola powiedział(a):
    A ja jestem przerażona atmosferą i nadambitnymi rodzicami na meczach. W szkole oszukują na meczach ci co chodzą do szkółek... Wszędzie zbytnią ambicja rodziców szkodzi.

    nie rozumiem?
  • @Pioszo54, z tego co piszesz Twoje dzieci były/ są ponad przeciętnie zdolne. 
    Uzdolniona  artystycznie, ale jednak samouk, córka znajomych nie dostala się na wymarzona uczelnie, dopiero po intensywnych korkach i nauce dodatkowej się udało (kosztownej) 
    Rodzice twierdzą, że w zasadzie wszyscy, którzy się dostali, chodzili na bardzo profesjonalne kursy rusunku.
  • Chorobliwa ambicja rodziców, czyli tak jak u nas w Pogoni na przykład, każdy chce grać w pierwszym składzie, rodzice skarżą na inne dzieci, kłócą się na treningach i ma meczach, obrażaja na trenerów, przenoszą dzieci do innych drużyn, krzyczą na dzieci w czasie i po meczu. Chodzę na badania lekarskie dla sportowców z moimi i największe narzekania na piłkę, dzieci w tym wszystkim pogubione i przenoszą te ambicje nawet na szkolne mecze rozrywkowe, ciągle widzą aut gdzie nie ma, rękę, a przed innymi dziećmi występują jako wielki autorytet i każą się słuchać. Może to tylko u nas w szkole tak źle wygląda...
  • Aga85 powiedział(a):
    @Pioszo54, z tego co piszesz Twoje dzieci były/ są ponad przeciętnie zdolne. 
    Uzdolniona  artystycznie, ale jednak samouk, córka znajomych nie dostala się na wymarzona uczelnie, dopiero po intensywnych korkach i nauce dodatkowej się udało (kosztownej) 
    Rodzice twierdzą, że w zasadzie wszyscy, którzy się dostali, chodzili na bardzo profesjonalne kursy rusunku.
    może tak być,
    (Bartek, bez żadnych kursów, dostał się na łódzką ASP z pierwszą lokatą)

    jednak twierdzę, że postępując z dziećmi, każdymi,
    tak, jak opisałem
    wyciśniemy maksimum ich możliwości
  • @Aszna

    Myślę, że trochę niepotrzebnie potraktowałaś tę rozmowę bardzo osobiście, bo tu nikt nie chciał oceniać Ciebie ani Twojego rodzeństwa. Naprawdę nie musisz niczego udowadniać.

    Po prostu - jeżeli obserwujesz tu rozmowy to wiesz - że Twój tata pisze często dość prowokująco, kontrowersyjnie, pewne rzeczy wyolbrzymiając. Zazwyczaj to jest traktowane po prostu z przymrużeniem oka, jednak czasami ktoś ma ochotę podyskutować i porozkłada pewne rzeczy na czynniki pierwsze ;)
    Podziękowali 1Pioszo54
  • edytowano listopad 2023
    Dla mnie wypowiedź @Aszna była całkiem normalna, osobista o tyle, o ile to konieczne, by uzasadnić opinię.
  • Kryteria tego, czym jest prowokacja, też najwyraźniej są różne.
    Podziękowali 1Pioszo54
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.