Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Pół kilo sera

edytowano maj 2009 w Kuchnia
Padła kolejna granica, wczoraj kupiłem całe pół kilo Edama Ryckiego. Pewnie i tak wystarczy tylko na kilka dni. A jakie wychodzi spożycie u Was?
«1

Komentarz

  • U nas pół kilo wystarcza na weekend. Po serze kupionym w piątek wieczór, w niedzielę wieczorem nie ma śladu.
    Zazwyczaj kupuję dwa razy po pół kilo krojonego i pół kilo w kostce, bo jemy dużo makaronów i każdy lubi posypać serem.:wink:
    Pizzę też często robię, też "serożerna" bardzo...
  • Zastanawiam się nad tym, czy nie kupować w Macro całego sera po cenie hurtowej. Ale czy się nie zepsuje zanim go zjemy? :confused:
  • Absolutnie nie. Kupujemy w Makro albo w Selgrosie. Po pierwsze: towar jest świeższy, po drugie - po prostu tańszy.
  • [cite] Socrat:[/cite]Absolutnie nie. Kupujemy w Makro albo w Selgrosie. Po pierwsze: towar jest świeższy, po drugie - po prostu tańszy.

    A po trzecie mają tam większe wózki.:bigsmile:
    Piotr
  • [cite] Maciek:[/cite]Ale czy się nie zepsuje zanim go zjemy? :confused:
    W razie czego, można go zetrzeć na tarce i zamrozić.
  • Nie przypominam sobie kiedy kupowałam mniej niż pół kilo sera :cool:.
  • pół kilo sera, na jedną kolację, bądź śniadanie:boogie:
    lubimy ser:pirate:
  • No tak, wiedziałam!
    Przyjdziesz i zamkniesz wątek.
    :crazy::crazy::crazy:
  • :crazy::crazy::rolling::rolling::rolling::rolling:
  • [cite] Cart&Pud:[/cite]
    [cite] Maciek:[/cite]Ale czy się nie zepsuje zanim go zjemy? :confused:
    W razie czego, można go zetrzeć na tarce i zamrozić.
    Tak, zamrozić.
    My tez jemy bardzo dużo sera.
  • Generalnie nam lodówka i zamrażalka nie potrzebna i tak wszystko znika w jeden dzień.:bigsmile:
    Piotr
  • Zimą więcej latem niej.
    Pół kilo sera na kolację idzie jak robimy zapiekanki.
    Dzieciaki bardzo lubią.
  • Ale zapiekanki nie są zdrowe, zawierają dużo wolnych rodników. Ja się bardzo denerwuję, jak dzieci robią sobie zapiekanki.
    Chowam przed nimi zapiekacz!
  • Niedobrze też się objadać!:wink:
  • Kupujemy co sobotę całą kostkę ( ostatnio właśnie Edam Rycki na topie). Nie zdarzyło się, żeby się nam ser zepsuł. A pół kilo to kupuję, jak w tygodniu zabraknie. :tongue:
  • A jakie wychodzi spożycie u Was?
    Kiedyś jak małżonka wysłała mnie po ser, a ja go przyturlałem to powiedziała że troche za dużo kupiłem...
  • u nas też serowo....kilogram mini goudy z makro starcza na tydzień na styka...kiedyś kupowaliśmy 2,5 kg kostki i wtedy mroziłam...ale były gatunki które kruszyły się po rozmrożeniu....makro mamy za rogiem, więc kupujemy na bieżąco....za kilka lat będzie trzeba zwiększyć porcję, dzieci rosną....niektóre dorastają do jedzenia sera, a aktualnie są tylko na maminym mleczku :wink:
  • Zawsze jest wyjście :cool:
    2764_500.jpg
  • Tak, tak!
    Ostatnio natknęłam się na to w tesco. Leżały na stoisku różne sery krojone podpisane:
    gouda, ementaler i takie tam inne.
    No to sięgam po ser w kostce a tam na każdym opakowaniu: ser ementaler, ser mazdamer, ser rycki, gouda.

    No to pytam panią, dlaczego nie ma opisu, że gouda to nie ser, tylko wyrób seropodobny?
    A pani na to, ż ona jest od sprzedawania, nie od myślenia.
    Skończyło się na małej awanturce, którą specjalnie robiłam podniesionym tonem i wezwaniem kierowniczki działu.
    Teraz zawsze jest podpisane, który towar jest serem a który wyrobem seropodobnym.
    Zwróćcie uwagę przy następnej wizycie w supermarkecie, czy nie dajecie się robić w bambuko.
  • My mamy słabość do dobrych serów niestety (finansowo byłoby lepiej, żeby nam ta roślinna gouda smakowała, blee). Póki co jest nas do tych różnych mimolettów i old amsterdamów tylko dwoje, więc daje radę, bo kupujemy po troszeczku. Wolę 5 plasterków jakiegoś pysznego, niż trzy razy więcej byle jakiego.
    Natomiast sery ryckie są rzeczywiście smaczne, lubimy!
  • My lubimy Morski i też nas tylko swoje, bo Ala ma na żółty ser alergię (na biały albo homogenizowany - na szczęście nie).
    Jeszcze lubię taki z zieloną pleśnią (nie pamiętam jak się nazywa), ale nie z każdego sklepu, akurat w naszym najbliższym sklepie ten ser jest straszliwie słony, więc już bardzo dawno go nie jadłam.
  • kiedyś przez pomyłkę kupiliśmy taki smakołyk seropodobny, ale on nawet smaku sera nie miał i był baaaaaaardzo słony.......
  • Joanna:
    Jeszcze lubię taki z zieloną pleśnią (nie pamiętam jak się nazywa), ale nie z każdego sklepu, akurat w naszym najbliższym sklepie ten ser jest straszliwie słony, więc już bardzo dawno go nie jadłam.

    Może to dobrze,że taki słony, bo w ciąży lepiej unikać serów pleśniowych-listeria
  • Policzyliśmy z żoną że schodzi nam prawie 100 litrów mleka miesięcznie.
    A u was jak to wygląda?
    P.K.
  • U nas trochę mniej - jakieś 14l na tydzień. Chodź czasami brakuje. Za to staję się pomału specjalistką od mlecznych rzeczy... No w sobotę rano to już zacierka z 2l. mleka musi być :bigsmile:
  • Znajoma lekarka powiedziała, że mleko które teraz można kupić powoduje nieraz utratę wapnia z organizmu. Na forum są obecnie lekarze to może wypowiedzą się bardziej kompetentnie ode mnie.
  • Ja się dowiedziałem że kazeina w mleku powoduje wzrost rogów i kopyt
  • a to co mówi Łukasz teź słyszałem,dlatego trzeba jeść ser.
  • No, i generalnie ukwaszone mleko, wtedy jest lepiej przyswajalne. Najmniej wapnia jest w twarogu, a najwięcej w żółtym serze właśnie.
  • ten kto je żółty ser powinien pić kefir , tak czytałam w książkach Ojca Grande troszkę tu o tym ;)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.