Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Pączki

145791022

Komentarz

  • edytowano luty 2013
    Bomboloni się nie umywają do polskich pączków! Serio serio... dużo ich próbowałam i jeszcze nie znalazłam takich, które by choć trochę przypominały nasze pączusie  =((

    Tzn rozumiem, że jak się mieszka w Polsce to można sobie robić bomboloni bo są one dodatkiem a nie alternatywą. Mnie pozostaje sobie pączki własnoręcznie zrobić.
    Ja nie wiem jakie są kupione bomboloni. Ja zrobiłam i wyszły pyszne. Stokroć lepsze (dla mnie) od innych przepisów, które robiłam, robiła moja mama, ciotki i babcie razem wzięte.

    edit: i wyszły piękne jak na fotce. Real foto z mojej kuchni. :-)
  • Pączki prababci...
    No nie wiem co to za szklanka mleka. 200? 250? 120 ml? W końcu ciasto które odstawiłam do wyrośnięcia nie jest dość luźne, lecz całkiem rozluźnione. Konsystencja blisko racuch.
    To normalne???

    Już wiemże kuleczki lepić się nie da.
    :((

  • Heeeeelp!!!
  • @Savia - no właśnie ta temperatura mnie dobiła, najpierw smażyłam je na większym ogniu, potem zmniejszałam. Jest szansa, że te później usmażone są dobre.

    Pączki były dobrze wyrośnięte, ale moja pierworodna postanowiła mi pomóc przy pączkach i je spłaszczyła, wrrr
  • @Isako - dodaj więcej mąki, uda się na pewno - ja każdy przepis modyfikuję po swojemu, zawsze czegoś mniej/więcej dodam.

    ja dzisiaj "spaliłam" bo się okazało, że źle przepis przeczytałam, właśnie ten prababci - na początku jak wół u mnie stoi 500g mąki, a co mi się ubzdurało, że to 500ml mleka to niewiem....aż do sąsiadki leciałam po mąkę i suma sumarum dowaliłam jej 1,5kg
  • edytowano luty 2013
    No właśnie przeliczniki :D
    Moja zmora, choć w necie pełno tego. Ino trza by sobie spisać, ale ja leń :D

    Szklanka.
    Mam taką jedną tzw. peerelowska - i ją właśnie używam kiedy w przepisie występuje "szklanka czegoś" ;)

    No to po herbatce do słodkiego :D
    image



  • szklanka w przepisie to najczęściej 250 ml, tyle miały stare szklanki
  • edytowano luty 2013
    @Savia - no właśnie ta temperatura mnie dobiła, najpierw smażyłam je na większym ogniu, potem zmniejszałam. Jest szansa, że te później usmażone są dobre.
    @Agnieszka82 Jak się pączki nie dosmażyły, to można je dopiec w piekarniku.
    Powyższej rady nie testowałam, ale gdzieś wyczytałam.
    Na pierwszy rzut oka to logiczne, tak jak z mięsem: najpierw obsmażone na patelni, potem w piekarniku pieczone.

    ====
    Moje pączki usmażone rano.
    Dobre - mówią dzieci - bo posypane cukrem pudrem.
    Dobre - mówi mąż - bo ani pudru, ani lukru, ani skórki pomarańczowej.

    To właśnie jest przewaga domowych: można zrobić w dowolnych wariantach :-)
  • I dla Maćka beznadzienne. :D
    Super wyszły, dzięki @chabrówka ;
    :x
  • Zauważyłam, ze z kreska wyszły te w sam raz podrośnięte i co rosły z dala od źródła ciepła, czyli powoli. Miałam porcję przerośniętych (za ciepło im było i zrobiły się zbyt puchate, nawet w ręce ciężko było brać) i wyszły nieładne.
  • edytowano luty 2013
    No u mnie podobnie jak u @Isako - po 2h ciasto wyrosło, ale jak tylko go dotknęłam (próbowałam kawałek oderwać)- klapnęło (wróciło do objętości początkowej).   ~X(
    Dosypałam trochę mąki, wyrobiłam jeszcze raz i znowu zostawiłam do wyrastania.
    Ale i tak chyba nie ma opcji, żeby zrobić "placuszki" i je nadziać przed smażeniem. Ja szprycy nie mam więc pewnie po smażeniu nadkroję z jednej strony i łyżeczką będę nadziewać...


    :-/
  • @Milagro

    ja własnie w zeszłym roku nadziewałam przed smażeniem i powiem tyle - NIGDY WIĘCEJ.

    Bardzo dużo mi się porozwalało podczas rośnięcia, marmolada nasączyła ciasto, potem wypływała podczas smażenia, tłuszcz się od tego spalał = jednym słowem, KATASTROFA.

    Już chyba lepiej bez nadzienia,a potem sobie jeść z marmoladą 
  • edytowano luty 2013
    No u mnie podobnie jak u @Isako - po 2h ciasto wyrosło, ale jak tylko go dotknęłam (próbowałam kawałek oderwać)- klapnęło (wróciło do objętości początkowej).   ~X(
    :-/
    I wtedy ciasto się lekko przerabia, wałkuje, wycina i zostawia do wyrośnięcia, ale z umiarem, bo znów klapnie.

    2h to może za długo... 1-1,5h powinno wystarczyć.
  • edytowano luty 2013
    Acha, ok, czyli nie muszę go jeszcze raz "wyrastać" tylko już powycinać? 


    p.s. a można rękami robić kulki zamiast wycinać? Bo nie wiem, gdzie jest wałek.... 
  • Acha, ok, czyli nie muszę go jeszcze raz "wyrastać" tylko już powycinać? 
    Ja tak robiłam. Tylko czuwaj by później za bardzo sie nie napuszyły, bo klapną gdy będziesz chciała wziąć w ręce.
  • edytowano luty 2013
    2h ciasto wyrosło, ale jak tylko go dotknęłam (próbowałam kawałek oderwać)- klapnęło (wróciło do objętości początkowej).   ~X(
    Dosypałam trochę mąki, wyrobiłam jeszcze raz i znowu zostawiłam do wyrastania.
    @Milagro, wszystko zgodnie z regułami drożdżowego: ono wraca do początkowej objętości.

    Uformuj pączki (ja wycinam szklaneczką z ciasta rozwałkowanego mniej więcej na 1,5 cm) i zostaw do wyrośnięcia. Wyrosną z tego "klapniętego" ciasta.

    Co do nadziewania: wg moich doświadczeń większość nadzień wycieka z pączków. Wyjątkiem są niektóre twarde marmolady (takie które na pudełku mają napis "twarda"), ale tez nie wszystkie.

    W tym roku spróbowałam nadziewać po usmażeniu. Ale nie szprycą, tylko strzykawką-dozownikiem, jaka mi została po lekarstwach. Może nie wyszło rewelacyjnie, marmolada została blisko brzegu pączka, ale jest.
    Będę jeszcze próbować czymś takim: imageale nie wiem, jak czubek tej butelki będzie wchodził w pączki.
  • Sawia, pisałyśmy razem :-)

    @Milagro, można kulki, ale wałek mozna też zastąpić butelką, taką "prostopadłą". Ja sobie kiedyś tak radziłam. image
  • JA też kiedyś wałkowałam butelką :):) 
  • Chabrówko, ja te "twoje" nadziewałam przed smażeniem i ani jeden się nie rozkleił!
    Choć tych kilka beznadziennych dla synka, który nie lubi z marmoladą, urosło trochę większych i zdecydowanie mniej roboty z nimi. ;)
  • Muszę lepszą szprycę kupić. Mam ze stożkowatymi końcówkami, a muszę z taką dłuższą rurką sobie sprawić. Szpryca to jest genialny wynalazek. :-)
  • Chabrówko, ja te "twoje" nadziewałam przed smażeniem i ani jeden się nie rozkleił!
    Choć tych kilka beznadziennych dla synka, który nie lubi z marmoladą, urosło trochę większych i zdecydowanie mniej roboty z nimi. ;)
    Ja też nadziewam przed smażeniem. Tylko warunek- marmolada musi być twarda. Kupuję taką z Biedronki. Nie było różanej, więc wzięłam truskawkową. Mało tam naturalnych składników, ale raz w roku wszyscy wytrzymają ;).
    Nie wyszedł mi ładny, biały pasek, ale i bez tego zjedli.:)
    A smażyć trzeba rzeczywiście na wolnym ogniu. Smażone zbyt szybo, za bardzo spiekają się. a w środku pozostają niedopieczone.
  • edytowano luty 2013
    Zrobiłam   :D    (z serii :"brzydkie ale dobre")  :)



  • Cóż, nie wiem czy dobre, ale moim zdaniem są bardzo ładne :)

  • Udały się prababciowe!!! :D
    Dziękuje za dobre rady.

    Tylko czemu one taaaaaakie tłuste?
    Czy istnieje możliwość wrzucenia do wrzątku? Wtedy się nie zarumienią. :-?

    Chyba za dużo sprittyusu mi się nalało. Czuję na języku...
    A co u dzieci? Pewnie będą dobrze spać...
  • Ja wczoraj pierwszy raz w zyciu robilam paczki, te z "przepisu prababci", zapomnialam tylko o spirytusie, wiec wyszly megatłuste (do tej pory zalegaja mi ciezkim kamieniem na zoladku). Tylko zamiast lepic kulki, rozwalkowalam cienko ciasto na stole (faktycznie bylo dosc rzadkie, ale sypnelam sporo maki przy walkowaniu i bylo ok), wycielam kubkiem i zostawilam na troche do wyrosniecia. Wyszly smaczne (choc tluste niemilosiernie), tylko w srodku prawie wszystkie maja taki wielki pecherz powietrza? Co zrobilam nie tak? Z resztek ciasta ulepilam kulke i ten paczek chyba jako jedyny mial rownomierna strukture. Moze za cienko walkowalam ciasto?
  • :D 









    :D
     



    Mała znalazła obrączkę!! 




    :D
  • Jednak w pączku? ;)
  • @Barbara, nie mam jak zrobić dobrego, wyraźnego zdjęcia. 
  • Nie chodzi o jakieś super. Raczej chodziło mi o naturalne, nie sklepowo upiększane.

    Ale nie rób sobie kłopotu. Dzięki za info.

  • A ja marmoladę wkładałam do ciasta przed usmażeniem. Wykrawałam szklanką po dwa krążki, na jeden kładłam marmoladę i przykrywałam drugim, dociskając brzegi. Kilka było takich z otwartą paszczą, ale większość dobrze się skleiły. I pasek też mi wyszedł. Ciasto zrobiłam z 10 żółtek i 1 kg mąki.
    Jeśli chcecie to wrzucę przepis. Mężulek oznajmił, że pyszne więc tego się trzymam;)
    Teraz problem mam taki, że po zjedzeniu 10-12 (już nie liczę) nie mogę już na nie patrzeć...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.